wtorek, 28 sierpnia 2007

Amniopunkcja może prowadzić do śmierci zdrowych dzieci

Ryzyko poronienia wskutek amniopunkcji było znane od dawna, ale nowe badania przeprowadzone przez brytyjskich lekarzy wykazały, że zastosowanie tego badania w przypadku podejrzenia zespołu Downa i innych genetycznych nieprawidłowości skutkuje co roku w Wielkiej Brytanii śmiercią setek zdrowych dzieci.

Dr Hylton Meire, emerytowany lekarz i autor artykułów o ultrasonografii, kalkuluje, że na 50 dzieci z rzeczywiście wykrytym syndromem Downa i zabitych przez aborcję, 160 nie obciążonych genetycznie dzieci jest traconych wskutek poronienia po badaniu. W jego artykule, opublikowanym w czasopiśmie British Medical Ultrasound Society, zasadniczo podkreśla, że nieinwazyjny test zwany pomiarem płodowej "przezierności karkowej" pomimo , iż tak powszechny jest nie użyteczny ze względu na dużą ilość fałszywych wyników.

W położnictwie, obecnie jest standardem oferowanie kobietom w ciąży testu nieinwazyjnego, podczas którego mierzy się przy użyciu USG ilość płynu z tyłu dziecięcego karku.
W połączeniu z wiekiem matki wyniki testu określa się w liczbie za pomocą której wykazuje się prawdopodobieństwo, czy dziecko ma zespół Downa. Jeżeli liczba jest dość znaczna, matce oferuje się nakłucie owodni (amniopunkcję) - test, który polega na przebiciu powłok brzusznych, macicy i worka owodniowego oraz pobraniu próbki płynu owodniowego do analizy.

W Wielkiej Brytanii co roku wykonuje się około 30 000 amniopunkcji.

Ryzyko poronienia wskutek amniopunkcji wynosi 1 na 200 przypadków, zaś wykrywalność anomalii genetycznych to 1 na 1000 przypadków.
Dr Meire, opisał w czasopiśmie Ultrasound, że jeżeli wszystkie brytyjki w ciąży poddałyby się amniopunkcji, około 3200 zdrowych dzieci mogłoby umrzeć co roku wskutek poronienia.

W Ameryce Północnej, na początku tego roku, Amerykańska Akademia Położników i Ginekologów (ACOG), oraz Kanadyjskie Towarzystwo Położników i Ginekologów (SOGC), zalecili aby wszystkie kobiety ciężarne, nie tylko te powyżej 35 roku życia, były przebadane włącznie z amniopunkcją.

Zobacz też:
Wszystkie kobiety ciężarne powinny być przebadane w kierunku syndromu Downa

Terminacja ciąży oczami niepełnosprawnego


26 komentarzy:

  1. ja chyba bylam w tej sytuacji. do dzis nie jest wiadomo dlaczego jedna z moich blizniaczek umarla. wiem tylko ze blizniak A mial te plyny wokol jej karku. blizniak B byl ok. w 23 tygodniu mialam amniopunkcje (na obu dziewczynkach) a tydzien pozniej na badniu kontrolnym serduszko blizniaczki A juz nie bilo. do konca ciazy nosilam obie, i w 40 tygodniu je urodzilam. blizniaczka B urodzila sie duza i zdrowa. do dzis sie zastanawiam co moja droga coreczke zabilo (dodam ze wyniki amniopunkci wykazaly ze byla zupelnie zdrowa, zadnym wad chromosomow). wiem ze juz nigdy w przyszlych ciazach nie wykonam tego badania, bo tak naprawde nawet gdyby moja coreczka okazala sie chora to przeciez nic by to nie zmienilo. i tak bym nie przerwala ciazy. zastanawiam sie dzisiaj po co ja tak naprawde wykonalam to badanie:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mi bardzo przykro, że stracili Państwo córeczkę.Nie sposób to jakkolwiek komentować, bo to ogromny ból...

    OdpowiedzUsuń
  3. mam ten sam problem, rowniez chodzi o blizniakii i rowniez blizniak A ma te plyny wokol karku, lekarze zalecaja amniopunkcje ale ja nie wiem co robic. Wiem, ze dyzycje musze podjac ja wspolnie z partnerem tylko to strasznie ciezka i nielatwa decyzja. Jestem chyba bardziej na tak, sama nie wiem, boje sie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam 44lata,jestem w 18tyg.ciąży,również mam skierowanie na badanie amniopunkcji.Teraz gdy już wiem o co chodzi w tym badaniu coraz bardziej się boję.Muszę jednak wiedzieć to jest silniejsze ode mnie.Niewiedza nie pozwala mi normalnie funkcjonować.Martwię się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem 40 letnia kobieta, mam 3 dzieci.Obecnie jestem 18 tygodniu ciazy. Zrobilam badania na obecnosci "zespolu Downa i zespolu Edwardsa ,czyli trysomi 18) wynik 1:5.Zdecydowalam sie takze na amniopunkcje op dwoch dniach otrzymalam badania na obecnosci trysomi 18.Czekam na kolejne wyniki , koncowe i bede miala usg za kilka dni.Ciagle tli sie nadzieja ze jednak...

      Usuń
  5. Tydzień temu miałam amniopunkcję będąc w 15tym tygodniu. Test PAPPA określał prawdopodobieństwo upośledzenia na 1:51, mam 38,5 lat. Straciłam dziecko. Bezpośrednio po badaniu zaczął wypływać płyn owodniowy. Nie było krwawienia. Mimo ubytku płynu dziecko przeżyło 4 dni i lekarze dawali duże szanse uzupełnienia płynu w ciągu kilku dni. Dzień przed wyjściem ze szpitala USG wykazało brak akcji serca. Nie wiem czy dziecko było zdrowe czy chore, wyniki poznam za 2-3 tygodnie. Dramat jaki przeżywam może zrozumieć tylko ktoś kto przez 10 godzin w bólach rodził martwy płód. Myślę, że wybaczę sobie amniopunkcję tylko wtedy gdy dowiem się, że dziecko było upośledzone.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest mi bardzo przykro,z powodu śmierci Państwa dziecka.Mają Państwo teraz bezpośredniego orędownika w Niebie przy samym Bogu, życzę dużo nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo mi przykro, z powodu przypadków opisanych powyżej, ale dlaczego nikt nie podjął tematu, że to właśnie dzięki amniopunkcji też można uratować wiele dzieci. niektóre wcześnie wykryte wady można przecież operować i odpowiednio przygotować sie do porodu, np. rodzić nie w zwykłym szpitalu tylko tam gdzie bezposrednio po porodzie maluszkiem zajma sie odpowiedni specjaliści

    OdpowiedzUsuń
  8. Urodziłam zdrowego synka 10 lat temu. Miałam wtedy 38 lat. Powszechna była już wtedy opinia, że kobiety rodzą coraz później.Nie znalazło to oczywiście potwierdzenia kiedy już znalazłam się w szpitalu aby urodzić. Wszystkie mamy poza mną były przed 30. Kiedy dowiedziałam się o ciąży przeżywałam katusze obsesyjnego myślenia o tym czy dziecko urodzi się zdrowe. Mając na uwadze mój wiek, lekarz prowadzący dał mi skierowanie na amniopunkcję. Badanie wykonał dr Roszkowski w Szpitalu Orłowskiego w Warszawie.Badanie było całkowicie bezbolesne! Dr lekko uszczypnął skórę na moim brzychu i w to miejsce wbił igłę,całą operację obserwując nieustannie na ekranie USG.Wszystko odbyło się tak błyskawicznie.Po moim wejściu do gabinetu doktor nie wdawał się ze mną w żadne dyskusje, a dopiero po pobraniu odpowiedział na zadane pytania.Jestem przekonana, że robi to celowo aby skrócić te chwile ogromnego strachu jaki odczuwają wszystkie bez wyjątku kobiety przed pobraniem.Nie miałam ani przez chwilę wątpliwości, czy poddać się temu badaniu. Dziecka nie miałam urodzić dla siebie i moim obowiązkiem było wykorzystać wszystkie możliwości jakie daje współczesna nauka, by upewnić się,że będzie zdrowe. Nie darowałabym sobie gdyby urodziło się chore,po moim odejściu zdane jako dorosły człowiek na lepsze lub gorsze domy opieki.Nad małym niepełnosprawnym dzieckiem większość ludzi się pochyli ze współczuciem, a czy także nad dorosłym? Biała czy ciemnoskóra, wyznawczyni jakiejkolwiek wiary bądź niewierząca - jeśli mam dać zycie nowej istocie nie chcę skazywać jej na cierpienie z powodu moich przekonań...

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecam przeczytanie:
    http://www.pro-life.org.pl/2008/06/aborcja-oczami-niepenosprawnego.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję, przeczytałam. Zdania stanowczo nie zmieniam !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. jutro mam zabieg amniopunkcji. okropnie się tego boję. mam obawy co do samego zabiegu ale i też co do tego czy napewno po tym badaniu wszystko będzie ok z moim nienarodzonym dzieckiem. a później to czekanie na te wyniki. to jest straszne

    OdpowiedzUsuń
  12. jutro mam zabieg amniopunkcji. czuję strach przed tym badaniem. nie wiem co z tego wyniknie, boję się tego żeby nic złego nie stało się z dzieckiem podczas tego badania. a później to czekanie na wyniki....to jak czekanie na wyrok

    OdpowiedzUsuń
  13. w maju miałam amniopunkcję ze względu na wiek(44lata),po jakimś czasie zaczęly mi sie sączyć wody plodowe,ale ja nie wiedziełam jeszcze ze to wody,myslalam ze popuszczam mocz i zaczęłam nosić wkładki panty.3 tygodnie później odeszły mi wszystkie wody miesiąc leżałam w szpitalu(wody nadal się sączyły i miałam infekcje i wysokie crv)wypisali mnie ze szpitala gdyż zaczął mnie bolec ząb i powiedzieli ,że mam iść do dentysty,gdyż infekcja może być od zębów.oczywiście poszłam do dentysty i okazało się ,że zęby mam w porządku.3 DNI PÓŹNIEJ WIECZOREM W DOMU WYPADŁA MI PĘPOWINA gdy dotarłam do szpitala dziecko miało już słabe tętno!!!6,5 miesiąc ciąży straciłam dziecko.rodziłąm już martwe 12godzin z innymi rodzącymi zdrowe dzieci!!!DLACZEGO ???????SYNUŚ MIAŁ 650 GRAM.BYŁ ZDROWY jest już wśród aniołków.zastanówcie się nad amniopunkcją!!!teraz to tylko ból!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie była podobna sytuacja. Dr Roszkowski dokonał amniopunkcji w 15 tc ze względu na hyperechogenne jelito córeczki (25% ZD). Po 2 dniach wody zaczęły się sączyć, a w 19 tygodniu stwierdzono bezwodzie. Ciąża została utrzymana pod opieką medyczną do 30 tygodnia, jednak po godzinie po cc Marysia odeszła. Była zdrowa.

      Usuń
  14. Artykuł jest mocno straszący, zrozumialabym, ze w Polsce jest takie podejscie, ale podpieranie się Zachodem.To tylko u nas i tylko w duzych miastach, gdzie są lekarze z doświadczeniem i wiedzą pozazaściankową mozna w ogole sie coś o tym dowiedziec i ew, dostac wskazania do zabiegu, na Zachodzie kobiety robią amnio częsciej, praktyka lekarska jest większa i nie ma takiego tabu i nakręcania. Ryzyko jest zawsze ale aktualnie juz 1:100 max.Ja wiem jaka to trudna decyzja, przed warto sobie odp na pytanie co zmieni zly wynik, jesli i tak urodzisz to po prostu nie rob tego badania, jesli nie wiesz lub wiesz ze nie urodzisz, nie dasz rady psychicznie-rób-dla wiedzy, dla ewentualnych kolejnych ruchow, dla swietego spokoju chociaz przez pol ciazy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Głupi, nierzetelny artykuł z cyklu bzdury wdłubane z nosa przez moherowe berety,ktore twierdza, ze wszystko w tym prezerwatywy szkodzą. Dzieki amniopunkcji mozna miec pewnosc ze z dzieckiem jest wszystko OK,zdazaja sie poronienia ale tylko przy uszkodzonych plodach. Dzieki temu badaniu kobieta moze podjac swiadoma decyzje- usunac ciaze czy wychowywac bardzo ciezko uposledzone dziecko

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten artykuł dotyczy poronień zdrowych dzieci.Źródłem wiadomości jest strona British Ultrasound Medical Society.

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja żona miała amniopunkcję miało być wszystko ok a po trzech dniach zaczęły się sączyć wody płodowe. Lekarz prowadzący wręcz ją namawiał da zrobienia badania.Ale z jego wypowiedzi był przeciwny usuwaniu ciąży.nie wiem czy to chodzi o statystyki czy o pieniądze za wysłanie na badania

    OdpowiedzUsuń
  18. Witajcie.
    Piszę do kobiet które czekają z obawą na Amniopunkcje lub są już po badaniu i z wielką niecierpliwością i przede wszystkim zmartwieniem czekają na wynik.
    Byłam w 14 tyg. ciąży gdy zadzwonił telefon z kliniki iż wyniki testu PAPP-A wyszły nieprawidłowo, jest duże prawdopodobieństwo że dzidziuś będzie miał zespół Downa.
    Doznałam szoku, z USG nic nie wynikało o złym stanie zdrowotnym maluszka.
    Musiałam czeka 2 tygodnie na samo badanie to był koszmar sam fakt że badanie może byc niebezpieczne dla mnie i dla dziecka był już nie do pomyślenia i co najgorsze Wada jaką maluszek może mieć. Przez te dwa tygodnie oczekiwania na samo badanie szukałam dużo porad w internecie i opinii o badaniu. Teraz mogę napisać nie bójcie się to naprawdę nie boli jest tylko lekko nieprzyjemnym uczuciem w czasie wkłucia igły a lekarz ma maluszka cały czas na monitorze więc jest też bezpieczny, samo badanie trwa ok 30 sekund. TAKŻE BEZ OBAW. Najgorsze oczekiwanie na wynik i tu też bym chciała uspokoi przyszłe mamy nie nastawiajcie się na najgorsze, wiem jak to jest bo sama to przeszłam i starałam się odseparować od mojej dzidzi ponieważ byłam przekonana że coś jest nie tak, podjęłam decyzję że jeśli będzie chore zdecyduję się na aborcję i nie obchodzą mnie opinie ludzi co mogą tego nie akceptować, przemyślałam sprawę dokładnie i codziennie o tym myślałam. Nie naraziłam bym przede wszystkim kochanej istotki na istnienie w tak okropnym kraju na cierpienie fizyczne i psychiczne. Świadomie nie wydała bym na świat dziecka które przez całe swoje życie musiało by walczy z chorobą i obrazą innych ludzi, dopóki bym żyła była bym z nim a co jak umrę kto by się nim zajmował? Nie wiadomo w jakim stopniu było by upośledzone... Oj obawy , myśli naprawdę były okropne. Katorga trwała łącznie 5 tygodni 2 na badanie i 3 tyg oczekiwania na wynik, który okazała się prawidłowy, zdrowa dziewczynka. Jestem teraz szczęśliwą ciężarną mamą która nadal ma w sobie obawy o córcię czy jest wszystko OK ale już mniejsze przede wszystkim się cieszę że ją mam i każdy jej ruch sprawia mi przyjemność. NIE BÓJCIE SIĘ BADANIA I GŁOWA DO GÓRY!!! Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. To nie jest prawda, że te poronienia dotyczą dzieci tylko zdrowych (jak w artykule podano) Bardzo niewiele czynników chorobowych jest wykrywanych podczas tego rutynowego przebadania martwego płodu lub zarodka. Bardzo często dochodzi do poronienia u kobiet, które za mocno wierzą w naturę i nie mają suplementowanego progesteronu (co jest dzisiaj bardzo powszechnym zaburzeniem) Bez niego ciąża się nie utrzyma tak jak w przypadku innych zaburzeń hormonalnych. Amniopunkcja jest b. stresująca, ale też dostarcz informacji o innych wadach. ZD to pikuś w porównaniu z wadami letalnymi. Dzieci z wadami serca o których rodzice wiedzą mogą przeżyć często tylko dzięki wiedzy o chorobie przed porodem i odpowiedniej szybkiej interwencji lekarzy- przygotowanego zespołu specjalistów i leków koniecznych do przeżycia. Takie dzieci mają szansę na normalne życie tylko dzięki temu, że ich rodzice zadbali o nie jeszcze przed narodzeniem- zapewnili najlepszą diagnostykę. Ludzie! Nie straszcie się badaniami! Mamy XXI w. Nie zostawiajcie spraw własnemu losowi, Wasze dzieci na Was liczą. Czy ktoś z przeciwników aborci jest w stanie powiedzieć, jak się czuje nastolatek upośledzony nie koniecznie psychicznie ale może tylko ruchowo, któremu ktoś zmienia pieluchę? Wiecie na 100%, że jest szczęśliwy że żyje?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie zdecydowałam się na amniopunkcje, pomimo, ze ryzyko z testu PAPPA oszacowano na 1:75. Dla mnie wynik amniopunkcji nic by nie zmienił. Nawet gdyby okazało się, ze dziecko jest chore nie zabiłabym go. To amniopunkcja mogła spowodować utratę dziecka, równie dobrze zdrowego. Synek urodził się zdrowy. Nie od razu podjęłam decyzję, że nie wykonam amniopunkcji. Na początku chciałam ją wykonać, by wiedzieć. Ale jak zrobiłam bilans pod tytułem co mi to da, a co może odebrać (zdrowe dziecko), odpowiedź stała się jasna. Po drugie USG genetyczne wykonane miedzy 18 a 22 tyg również odpowie z dużym prawdopodobieństwem na pytanie czy dziecko będzie zdrowe. W moim wypadku nie wykazało niczego niepokojącego, co znalazło potwierdzenie potem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie leżę w szpitalu. Dwa dni temu miałam amniopunkcję, a wczoraj odeszły mi wody (afi 1). W poprzednich dwóch ciążach też miałam robioną amniopunkcję i nie było powikłań. W pierwszej ciąży wykryto ZD i nie zdecydowaliśmy się na urodzenie dziecka. Żałuję że nie stać mnie na test nifty wykonywany z krwi (kosztuje 3 tys.). Teraz tylko cud może uratować moje dziecko. Uważam że nasze państwo powinno przynajmniej partycypować w kosztach nieinwazyjnego testu. Uratowano by życie wszystkich zdrowych dzieci, a i w przypadku dzieci z wadami rodzice mieliby większy komfort wyboru. Może i część ich by się nie zdecydowała na usunięcie

    OdpowiedzUsuń
  22. Nam testy genetyczny wyszły z ryzykiem... Nieważne co by było i tak byśmy urodzili naszego Michasia. Pożyczyliśmy pieniądze i zrobiliśmy NIFTY.... pierwsze nie wyszlo, powtórzyliśmy i wyszło... ryzyko:/ takze miesiac nerwówki, a ubożsi o 2500 zł wiemy tyle co wcześniej. wiele rzeczy się kłóci ale mamy podejrzenie zespołu Edwarsa. Nigdy nie chcielismy robic amniopunkcji bo wiemy jakie to ryzyko i ingerencja w ciało pomimo wszystko. Ale... niestety zostalismy zmuszeni :/ Synek ma wade serca, ktora jest jednym z objawów ZE, ale może byc tez uleczalną wadą serca zdrowego dziecka... i tu zostaliśmy postawieni pod ścianą:/ bo jeśli nie będzie jasnego potwierdzenia (amniopunkcja) ze Dzieciątko jest zdrowe, to żaden lekarz nie podejmie się ratowania się bo byc może jest to ZE :( zrobilismy wczoraj amniopunkcje. Dbam o Żoną jak tylko mogę i Ona dużo leży żeby nie nadwerężać się... Wierze i modle sie , że będzie wszystko OK. Niby jest tylko 1% ryzyka poronienia, ale gdybyśmy nie musieli to byśmy się nie poddawali zabiegowi. Poprostu boimy się, że w tym chorym kraju jak jasno nie bedzie powiedziane ze Michaś jest zdrowy to nikt sie nim nie zajmie po porodzie :( Wiemy tylko ze sa to ostatnie badania genetyczne jakie robimy. Mieliśmy szanse je wykonać za darmo, nikt wcześniej w rodzinie ich nie miał (my mamy po ż:23 lata i ja 27), więc je zrobiliśmy i żałujemy bo nie wiedzielismy czym to pachnie. Dla wszystkich którzy są przeciwny aborcji i i tak "nie usuną" Dziecka niezależnie od wyniku badań, są to tylko badania stresogenne i nikomu nie potrzebne. Wierze ze mamy zdrowe Dzieciątko ale horror trwa 3 miesiące już i potrwa kolejne 3 tygodnie czekając na wynik amniopunkcji.... Jeśli Wasza decyzja i tak będzie taka, że Dzieciątko będzie urodzone - dajcie se spokój z genetyką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyście Państwo potrzebowali wsparcia - proszę o kontakt pulsprolife@o2.pl

      Usuń

© puls pro-life