wtorek, 22 kwietnia 2008

Eugenika

Eugenicy dążyli do naukowej stygmatyzacji i prawnej dyskryminacji ludzi. Wartościowali ludzkie życie według kryterium zdrowia, rasy, wykształcenia, pozycji społecznej i majątkowej. Wskazywali na obciążenia budżetu państwa spowodowane opieką nad nieuleczalnie chorymi, dziećmi z niedorozwojem umysłowym, starcami, kalekami i ludźmi, co do których zachodziła obawa, że ich schorzenia mają charakter dziedziczny.

W latach 30. XX wieku eugenicy - wykorzystując ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny - zaproponowali radykalną metodę uzdrowienia społeczeństwa za pomocą przymusowej segregacji i sterylizacji, a także zakazu wstępowania w związki małżeńskie tym ludziom, którzy zostali uznani za jednostki „małowartościowe”. Policja eugeniczna i sądy ds. dziedziczenia miały rozstrzygać o wartości człowieka i jego najbliższej rodziny.

Twórcą eugeniki był odkrywca metody identyfikacji osób za pomocą linii papilarnych, wybitny uczony, bliski kuzyn Karola Darwina - Francis Galton. To on w 1883 roku po raz pierwszy użył terminu eugenika. Trzy dekady później w Europie i Stanach Zjednoczonych zaczęły intensywnie powstawać ruchy eugeniczne skupiające naukowców różnych dziedzin: statystyków, psychologów, psychiatrów, antropologów, genetyków. Przyłączali się do nich również działacze społeczni i przedstawicielki środowisk kobiecych.

Eugenicy dążyli do naukowej stygmatyzacji i prawnej dyskryminacji ludzi. Wartościowali ludzkie życie według kryterium zdrowia, rasy, wykształcenia, pozycji społecznej i majątkowej. Wskazywali na obciążenia budżetu państwa spowodowane opieką nad nieuleczalnie chorymi, dziećmi z niedorozwojem umysłowym, starcami, kalekami i ludźmi, co do których zachodziła obawa, że ich schorzenia mają charakter dziedziczny. W latach 30. XX wieku eugenicy - wykorzystując ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny - zaproponowali radykalną metodę uzdrowienia społeczeństwa za pomocą przymusowej segregacji i sterylizacji, a także zakazu wstępowania w związki małżeńskie tym ludziom, którzy zostali uznani za jednostki „małowartościowe”. Policja eugeniczna i sądy ds. dziedziczenia miały rozstrzygać o wartości człowieka i jego najbliższej rodziny.

W Polsce ruch eugeniczny - animowany przez Leona Wernica, lekarza-wenerologa - kształtował się od początku XX wieku. Formacyjna faza ruchu przypadła na pierwsze lata niepodległości. Szokujący jest fakt, że do wybuchu II wojny światowej Polskie Towarzystwo Eugeniczne liczyło około 10 tys. członków.W latach 1934-1938 polscy eugenicy występowali z projektami ustaw eugenicznych. Propozycje te zawierały m.in. przymus sterylizacyjny, zakaz wstępowania w związki małżeńskie przez osoby chore i niepełnosprawne oraz inne środki mające prowadzić do eliminacji osób uznanych za „elementy małowartościowe.” Należała do niego elita świata polskiej nauki: Jan Mydlarski (antropolog), Ludwik Hirszfeld (światowej sławy serolog), Jan Mazurkiewicz (psychiatra, uważany za twórcę polskiej szkoły psychiatrycznej), Wiktor Grzywo-Dąbrowski (lekarz, wybitny specjalista z zakresy kryminalistyki), Oskar Bielawski (psychiatra, twórca tzw. psychiatrii reformowanej) i wielu innych. Do towarzystwa wstąpiły również ikony polskiego feminizmu: Teodora Męczkowska i Zofia Daszyńska-Golińska.

Najbardziej restrykcyjna ustawa sterylizacyjna weszła w życie w 1934 roku w III Rzeszy. Opracowana została przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych kierowanym – Wilhelma Fricka. Jej autorami byli eugenicy niemieccy, członkowie NSDAP, lekarze i genetycy: Eugen Fischer, Fritz Lenz, von Verschauer (jego wychowankiem był zapowiadający się w latach 30. XX wieku jako świetny antropolog i genetyk - Josef Mengele). Rok później, tj. w 1935 roku, Fritz Lenz opracował ustawy norymberskie dyskryminujące Żydów. Do wybuchu II wojny światowej eugenicy niemieccy poddali sterylizacji ok. 370 tys. ludzi. Wskazaniem był wynik testu na inteligencję i różne schorzenia, nawet tak niewielkie jak wrodzone zwichnięcie stawu biodrowego. Po wybuchu II wojny światowej ci sami lekarze uczestniczyli w akcji T4 – eutanazji nazistowskiej, która oznaczała eksterminację wszystkich ludzi psychicznie chorych. Warto podkreślić, że personel medyczny nadzorujący akcję T4 został odesłany do obozów koncentracyjnych, aby tam selekcjonować i usprawnić akcję eksterminacji więźniów, głównie Żydów. Przykład niemiecki pokazuje, że ustawy sterylizacyjne i ustawy norymberskie były częścią tej samej bio-polityki zmierzającej do dyskryminacji ludzi ze względu na ich właściwości fizyczne: rasę, budowę ciała, stan zdrowia – słowem biologiczne uwarunkowania, na które człowiek nie ma wpływu i których nie jest w stanie zmienić. Naziści wykorzystali eugenikę dla uzasadnienia własnej ludobójczej polityki „niszczenia bezwartościowego życia” czyli eksterminacji Żydów, Cyganów i Słowian, nie wymyślili jednak eugeniki. To w doktrynie eugenicznej, która rozwijała się w ramach liberalnych, demokratycznych porządków, tkwiło jądro nienawiści do wszystkiego, co w społeczeństwie słabe, ułomne i chrome. W kulturze zachodniej lat 30. zapanowała zgoda, że sztuczna selekcja nie jest w gruncie rzeczy niczym złym.

Eugenika skandynawska i amerykańska pozostawiła setki tysięcy ofiar, niewinnych ludzi, którym bez zgody - a czasem nawet wiedzy - odebrano zdolność płodzenia. Prezentowany na wystawie amerykański film dokumentalny „Lynchburg Story” pokazuje przez jakie piekło odtrącenia, rozbitych związków, samotności musiały przejść osoby, które zostały poddane przymusowej sterylizacji we wczesnym dzieciństwie. Ich wina polegała na tym, że mieli ojca alkoholika, pochodzili z rozbitych rodzin, źle rozwiązali testy na inteligencję czy też ich sposób wypowiedzi oraz zachowanie nie odpowiadał ekspertom od spraw dziedziczenia i eugeniki. W przypadku krajów skandynawskich nawet „skłonności do sprzedaży nielegalnego alkoholu” albo „kradzież kurczaków” – były wystarczającymi wskazaniami wiodącymi ludzi na stół operacyjny.

***

W Polsce na szczęście nie doszło do uchwalenia ustaw sterylizacyjnych, co nie było konsekwencją słabości ruchu eugenicznego, ale raczej mądrości sanacyjnych urzędników, którzy w latach 30. kilkakrotnie odrzucili projekty eugeniczne. Polska na szczęście na tym tle stanowi wyjątek w Europie. Spośród krajów z silnym ruchem eugenicznym pozostała miejscem, w którym eugenika nie weszła w obręb polityki lub została z niej z hukiem wyrzucona. Jest to ważny argument w szerszej debacie na temat charakteru sanacyjnych rządów po 1935 roku, które mimo oczywistych wad, błędnej polityki narodowościowej były bardzo daleko od polityki nazistowskich Niemiec. Jednak 10 tys. członków przedwojennego Polskiego Towarzystwa Eugenicznego, kulturalnych mężczyzn i kobiet, z tytułami naukowymi, autorytetem społecznym, którzy pisali o konieczności eliminacji ze społeczeństwa „głuptaków”, „idiotów”, „pijaków”, „żebraków” i „dziedzicznie chorych” – zasługuje na zdecydowanie większą, niż do tej pory, uwagę. Naśladownictwo ustaw nazistowskich w Polsce jest wskazaniem do nowego rozpoznania statusu przedwojennej polskiej nauki, która w wielu dziedzinach (antropologia i psychiatria) pozostawała pod silnym wpływem paradygmatu nauki niemieckiej. Dla niektórych polskich eugeników, co może wydać się najbardziej szokujące, III Rzesza nie była ojczyzną ustaw norymberskich, ale krajem który „śmiało wkroczył na drogę higieny rasowej”. Garstka przeciwników eugeniki rekrutujących się głównie, choć nie tylko, ze środowisk katolickich, broniących nienaruszalnych praw człowieka i godności jednostki pokazuje, że w latach 30. społeczeństwa europejskie były gotowe na przyjęcie naukowych wskazań higieny rasy.


Źródło: Teologia polityczna

Zobacz też: Wyłączyć typy skarlałe

Dzieje nieludzkiej medycyny

Eugenika-ciemna strona postępu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life