środa, 21 maja 2008

Przepisy regulujące dopuszczalność aborcji w Anglii - bez zmian

W pierwszym od 1990 roku głosowaniu w sprawie aborcji politycy odrzucili wszystkie propozycje zmiany prawa – informuje „Rzeczpospolita”. Przeciwnicy dotychczasowych uregulowań w zakresie dopuszczalności zabijania dzieci nienarodzonych złożyli w brytyjskiej Izbie Gmin kilka odrębnych poprawek do obowiązującej, bardzo liberalnej ustawy. Według „Rz”, największe szanse miała propozycja skrócenia terminu dopuszczalności „przerywania ciąży” z obecnych 24 do 22 tygodni. Inne poprawki mówiły o 20, 16, a nawet 12 tygodniach.

Laburzystowski premier Gordon Brown wypowiedział się przeciwko jakiejkolwiek zmianie, podczas gdy lider opozycyjnych konserwatystów David Cameron wsparł poprawkę przewidującą termin 22-tygodniowy – czytamy w dzienniku.

Po serii głosowań trwających do późnej nocy deputowani odrzucili wszystkie poprawki.

Spór o aborcję rozpaliły na nowo najświeższe doniesienia na temat szans przeżycia wcześniaków. Według przeciwników zabijania dzieci nienarodzonych lekarze są dziś w stanie utrzymywać przy życiu coraz więcej wcześniaków poniżej 24. tygodnia od poczęcia. Zwolennicy utrzymania obecnych regulacji przeczyli temu powoływali się przy tym na wyniki badań uniwersytetu w Leicester, według których w ciągu ostatniej dekady nie doszło do zwiększenia przeżywalności takich płodów.

Ograniczenie możliwości aborcji do 20. tygodnia poparł m.in. prof. Stuart Campbell, ceniony w Wielkiej Brytanii pionier badań ultrasonograficznych.

Pomiędzy 20. i 24. tygodniem płód jest dość zaawansowany, jeśli chodzi o system nerwowy. Może otwierać powieki, zareaguje, gdy dotkniemy igłą jego skóry, a na jego twarzy możemy zaobserwować grymasy – powiedział BBC. Przypomniał też o wykonanych przez siebie skanach ultrasonograficznych, na których 12-tygodniowy płód wyraźnie “chodził” po macicy.

Brytyjski urząd statystyczny podaje, że 1,5 proc. dokonywanych tam rocznie aborcji przeprowadza się po 20. tygodniu życia. – Dlatego skrócenie terminu nie powinno stwarzać problemów – argumentował Campbell. Z jego stanowiskiem zgodziła się również część ministrów rządu Browna – katolicy Ruth Kelly, Des Browne i Paul Murphy. Ponieważ w obu głównych partiach temat wywoływał kontrowersje, ich kierownictwa pozostawiły posłom swobodę w głosowaniach nad projektami – informuje „Rzeczpospolita”.

Źródło: Rzeczpospolita opracowane przez PiotrSkarga.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life