wtorek, 10 czerwca 2008

Dzieci bez dostępu do opieki zdrowotnej

Jak donosi "Nasz Dziennik" 60 proc. dzieci w Polsce nie ma dostępu do lekarza pediatry, ponad 40 proc. dzieci choruje przewlekle - to informacje z ostatniego raportu rzecznika praw obywatelskich za 2006 rok. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika ponadto, że w 2006 r. zmarło w Polsce 2200 noworodków. Wiele z tych dzieci mogłoby żyć, gdyby nie szwankująca w naszym kraju opieka nad kobietami w ciąży i dziećmi w prenatalnej fazie życia. Placówki ochrony zdrowia są niewystarczająco wyposażone w sprzęt medyczny, w szpitalach stosowane są nielegalne opłaty za świadczenia związane z opieką nad kobietą w ciąży i niemowlęciem - czytamy w raporcie. Problemy z opieką nad dzieckiem pojawiają się już na etapie jego życia prenatalnego. Potwierdza to prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii. - Opieka nad matką w ciąży jest absolutnie niewystarczająca. Są kobiety, które przychodzą rodzić, a które nie są i nie były absolutnie pod żadną opieką lekarza, to niewątpliwie nie daje żadnej możliwości nadzoru i monitorowania rozwoju dziecka i przebiegu ciąży - mówi "Naszemu Dziennikowi" prof. Helwich. Jak wskazuje prof. Janusz Szymborski w raporcie firmowanym przez RPO, w samej tylko Warszawie w tym roku półtora tysiąca kobiet zostanie odesłanych z kwitkiem i będzie musiało szukać miejsca na innych porodówkach. W rozmowie z nami prof. Ewa Helwich stwierdza, że dziś miejsc na tych oddziałach już nikt nie likwiduje, bo każdy zdaje sobie sprawę z tego, że i tak jest ich stanowczo za mało. - Za mało jest przede wszystkim miejsc dla dzieci urodzonych przedwcześnie i chorych na oddziałach intensywnej terapii i patologii noworodka. Na tych oddziałach liczba personelu nie jest wystarczająca. Wskaźniki, które przyjmuje się w UE, obrazujące opiekę pielęgniarską, jaka powinna przypadać np. na jednego noworodka w Polsce, mamy zdecydowanie złe - podkreśla prof. Helwich. - Na oddziale intensywnej terapii pielęgniarka nie powinna mieć pod opieką więcej niż jednego, maksimum dwojga dzieci, natomiast na oddziale patologii noworodka może już mieć pod opieką kilkoro dzieci. W naszych warunkach te wskaźniki są zdecydowanie przekraczane. W tej sytuacji wyniki opieki są gorsze - wyjaśnia neonatolog. Inny problem, z którym muszą zmagać się rodzice, to niedostateczna liczba oddziałów pediatrycznych, ciągle likwidowanych, i ich pozostawiający wiele do życzenia stan sanitarny, który jest przyczyną coraz częstszych zarażeń najmłodszych pacjentów np. sepsą. Według raportu RPO w 2005 r. najczęstszą przyczyną zgonów niemowląt były choroby rozpoczynające się w okresie okołoporodowym, które stanowiły 50 proc. wszystkich zgonów niemowląt. Wśród nich najczęściej diagnozowane były zaburzenia związane z czasem trwania ciąży i rozwojem dziecka poczętego (22,2 proc. ogółu zgonów) oraz niedotlenienie wewnątrzmaciczne i zamartwica urodzeniowa. Jedna z głównych przyczyn tych schorzeń to brak odpowiedniej opieki nad kobietą w ciąży, a potem nad noworodkiem. - Na pewno niedofinansowanie jest bardzo poważną przyczyną tego, że opieka nad noworodkami wygląda dziś w Polsce tak a nie inaczej. Przyczyną śmierci noworodków są głównie wady wrodzone i powikłania wynikające z przedwczesnego urodzenia. Takie noworodki umierają wszędzie na całym świecie, nie tylko w Polsce. Natomiast, oczywiście, można by podjąć działania i starać się ograniczyć tę grupę umierających noworodków, ale na to potrzeba wielu różnych działań. Podstawą są finanse - podkreśla prof. Ewa Helwich. W Polsce w porównaniu z innymi krajami wskaźnik zgonów niemowląt na 1000 urodzeń jest jednym z wyższych w Europie - w 2003 r. wynosił on 7.0. Wyższe współczynniki odnotowały takie kraje, jak: Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Łotwa, Rosja, Rumunia.

Źródło: NaszDziennik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life