piątek, 9 stycznia 2009

Części ludzkich płodów na sprzedaż - DRASTYCZNE

UWAGA - TREŚCI BARDZO DRASTYCZNE !!! Najpierw przeczytaj poniższą informację.

Od Red.: Dość długo zastanawialiśmy się wspólnie nad tym czy opublikować poniższy tekst. W obliczu tego co dzieje się w Ameryce otrzymaliśmy dużo pytań na temat prawa dopuszczającego aborcję jakie funkcjonuje w Ameryce. Pytano nas czy informacja w sprawie FOCA to żart. Wielu z nas zwyczajnie nie dowierza, że gdzieś na świecie jest kraj (oprócz Chin) gdzie maleńkie dzieci są traktowane jak towar, gdzie aborcja jest sprowadzona do zabiegu podobnego borowaniu zęba. Spotkaliśmy się z opinią, że takie informacje to zwykły spam i kłamstwo. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że tekst zostanie opublikowany.

Poniższy fragment artykułu Johna Willke został zamieszczony w Lifeissues w roku 1999. Dialog przedstawiony w artykule spisano z zapisu video wykonanego przez Life Dynamics w roku 1997.


J.C.Willke "Części dzieci na sprzedaż. Partia oczu przez UPS – 30 wątroby przez FedEx" (Od Red.: UPS i FedEx to nazwy firm kurierskich), Lifeissues lipiec 1999

Po 30 latach walki z aborcją myślałem, że widziałem i słyszałem już wszystko, ale jakże bardzo się myliłem. Oto powstał nowy wynalazek, wysokiej jakości skoordynowany przemysł, który rozwinął się tylko i wyłącznie po to, aby zdobywać i sprzedawać cenne organy dzieci przed urodzeniem dla potrzeb badań medycznych.

Aborcja poprzez częściowy poród była tak okropna i okrutna, że wielu z nas głowiło się jak takie procedury mogę być dozwolone. Wielu z nas po prostu nie mogło znieść pewności adwokatów proaborcyjnych i właścicieli tego potężnego biznesu aborcyjnego. Ja także myślałem, że strach tych, którzy wykonują aborcje przez częściowe urodzenie doprowadzi do efektu domino.
Kiedy ich pokonamy w tej sprawie, wtedy pokonamy ich w następnej i następnej. Ale teraz wiemy dlaczego tak bardzo chcą tych okropnych aborcji. Powodem jest to, że właśnie w taki sposób mogą otrzymywać nienaruszone, zdrowe organy dzieci, które później używane są do badań naukowych.

Inna metoda aborcji D&E (rozdrabnianie i usuwanie) niszczy ciało dziecka rozszarpując go na części. Dlatego nie nadaje się ona do uzyskiwania organów na badania naukowe, gdyż części ciała są poszarpane. To właśnie jest główny powód, dlaczego przemysł aborcyjny tak bardzo broni prawa do wykonywania aborcji przez częściowe urodzenie.
Wiadomość ta ujrzała ostatnio światło dzienne w Life Dynamics dzięki jego dyrektorowi Markowi Crutcher’owi. Pewna kobieta podeszła do niego i opowiedziała całą historię, którą on potwierdził. Jej imię nie może być ujawnione, jako że wciąż bierze udział w przedsięwzięciach, które sama wyjawiła.

Jej historię można usłyszeć na video, które zostało opublikowane przez Life Dynamics. Opowiada ją pod zmienionym imieniem "Kelly". Jest ona odwrócona plecami do kamery, a jej głos jest zmieniony, aby uniemożliwić identyfikację. Pracowała ona dla „ pewnej firmy, w której razem z kilkoma innymi osobami udawała się do klinik gdzie wykonuje się późne aborcje, aby pobrać od dzieci wysokiej jakości organy, które przeznaczone były na sprzedaż.”

Kelly opisuje tą makabryczną profesję.

- „ Mieliśmy podpisany kontrakt z klinikami aborcyjnymi, które pozwalały nam na wejście do środka przez kilka dni w tygodniu. Każdego dnia dostawaliśmy listę na której wypisane były potrzebne organy dla uniwersytetów, naukowców, firm farmaceutycznych. Wtedy studiowaliśmy karty pacjentów. Odrzucaliśmy te, które się nie nadawały.
Nie używaliśmy płodów z wadami, albo tych, których matki cierpiały na choroby przenoszone drogą płciową. Chcieliśmy tylko te najlepsze okazy, aby nasi klienci byli zadowoleni.”
A wiek płodów? Ofiary te, to dzieci z ciąż usuniętych do 30 tygodnia ciąży i powyżej.

- “ Potrzebne nam były oczy, wątroby, grasice, krew z serca, pępowiny, wątroby a nawet ta z kończyn.”

Tylko 2% dzieci z usuniętych ciąż miało wady. Reszta to były zdrowe dzieci.

W 95% przypadków kobieta przychodziła do kliniki ponieważ chciała się tylko pozbyć dziecka.
- ” Ile aborcji powyżej 30 tygodnia ciąży było dokonywanych? "
- „Około 30, może 40 tygodniowo.”
mówi Kelly - „sprzedawaliśmy tkanki do prywatnych firm. Oni sprzedawali je dalej uniwersytetom i naukowcom. Każdego tygodnia popyt na takie tkanki był bardzo duży. Przesyłaliśmy je UPS’em, FedEx’em, Airborne, a czasami specjalnymi kurierami. Czasami pakowaliśmy tkanki w normalne pudełka, zawoziliśmy na lotniska, aby dana osoba mogła je odebrać na miejscu.”
- A czy te firmy dostawcze wiedziały co wiozą ze sobą?
- „Nie. Jedynie co wiedzieli, to że wiozą ludzkie komórki. Ale to mógł być także cały płód, pudełko oczu, albo 30 do 40 wątrób lub grasic.”

- A co się działo z pozostałymi częściami?
- „ Zazwyczaj wyrzucaliśmy je jako śmieci razem z łożyskiem i pozostałą częścią krwi. Jeśli części były za duże, aby zmieścić się w rurach, mieliśmy specjalne lodówki, gdzie gromadziliśmy do 60, 70 płodów, które następnie były zabierane przez firmę do spalenia.”


A teraz najważniejsze pytanie. Kelly wciąż pracuje dla tego przemysłu, dlaczego więc opowiedziała nam całą tą historię?
- "Pewnego dnia w pracy przyniesiono nam na tacy bliźnięta w 24 tygodniu ciąży. One wciąż żyły! Przyszedł do nas doktor i powiedział <>. Popatrzyłam na niego i powiedziałam
, że nie będę brała udziału w zabijaniu tych dzieci. Wiec wziął on butelkę wody, zalał nią naczynie po brzegi, tak aby nosy i usta dzieci były zasłonięte i w ten sposób utopił je. Wyszłam z pokoju ponieważ nie mogłam na to patrzeć.”

Ale wróciła, kiedy już były nieżywe i pobrała od nich organy. Powiedziała:
- „To właśnie wtedy zrozumiałam, że to jest złe. Nie chciałam przy tym być.”
Ale to zdarzyło się znowu i znowu.- “Od 16 tygodnia ciąży wzwyż, czasami nawet do 30 tygodnia, dostawaliśmy żywe dzieci.” I co wtedy? „Wtedy lekarz albo łamał dziecku kark, albo bił je aż umierało.”

- Czy aborter współpracował z wami, aby dostarczyć wam tych tkanek, których potrzebowaliście?

Kelly odpowiedziała: „Tak, przed zabiegiem patrzyli na listę potrzebnych nam organów. Dlatego też starali się dokonać aborcji tak, aby dać nam jak najlepsze okazy. Niekiedy dostawaliśmy płody zupełnie nietknięte. Czasami płód wydawał się być nieżywy, ale kiedy otwieraliśmy klatkę wciąż biło serce.”
Zapytano Kelly czy proces aborcji był tak prowadzony, aby dać im jak najlepsze tkanki, choćby nawet sam proces nie uśmiercał dzieci? Odpowiedziała: „Tak, działo się tak, abyśmy mogli pobierać jak najlepsze tkanki i organy, aby nasza firma wyciągnęła z tego jak najwięcej pieniędzy. Na końcu roku nasza firma dawała danej klinice więcej pieniędzy, ponieważ dostarczali nam dobrych okazów.”

Proces aborcji przez częściowy poród polega na wprowadzeniu do pochwy listownicy (laminariów). To rozszerza szyjkę macicy. Po 24 godzinach wkładano nowe listownice. Powodowało to jeszcze większe rozwarcie i w ten sposób dziecko mogło się narodzić już trzeciego dnia. Podczas rozwierania szyjki kobieta jest wysyłana do pobliskiego motelu. Czasami listownice wypadały i dochodziło do porodu.

I co wtedy? “Kobiety te dzwoniły po pielęgniarkę, która dzwoniła po lekarza. Zabierał on z motelu kobietę i jej płód. Wtedy właśnie dzwonili do nas i mówili: „mamy kilka dobrych próbek” albo „mamy jeden okaz”. Jechaliśmy wtedy do kliniki i nasz okaz (dziecko) często leżało w wiaderku jeszcze żywe. Kiedy otwieraliśmy klatkę piersiową serce wciąż biło. Czasami widzieliśmy jak dziecko się rusza w wiaderku. Te dzieci rodziły się żywe. To w jaki sposób je zabijali można się było tylko domyślać.

Moim zdaniem zabijali je jeszcze w wiaderku, albo odstawiali na później, aby powoli umierały.” A to wszystko ponieważ lekarz widział, jak silnie zareagowałaś na śmierć dziecka widzianą własnymi oczami? „Tak. Dlatego nie chcieli, aby coś takiego się powtórzyło, ale to wciąż się powtarzało, dlatego skontaktowałam się z Wami (tzn. z Life Dynamics).”

Kelly opowiadała, także o kobietach, które zmieniły swoje zdanie podczas procesu rozszerzania szyjki macicy. W takich przypadkach mówiono kobiecie, że jest już za późno na zmianę zdania. „Będziesz miała aborcję”- mówili takiej kobiecie. „Wtedy zbierał się cały personel i przekonywał ją o słuszności aborcji. Drugiego dnia wprawiali je w stan półuśpienia, co ja sama nazywam stanem otępienia. W taki sposób nie będąc w pełni świadomymi zgadzały się na dokończenie aborcji.”

Na koniec dodała, że wśród pracowników kliniki było dużo lesbijek. Kiedy matka była uśpiona dyskutowały na temat jej dróg rodnych, robiąc różne nieprzyzwoite komentarze. Czasami nawet zapisywały sobie numery telefonów komórkowych kobiet. Wtedy „dzwoniły do takiej kobiety w kilka tygodni później i umawiały się na randki. To nic nowego, że członkowie personelu robili takie rzeczy.”

Teraz wiemy dlaczego

Teraz wiemy dlaczego przemysł aborcyjny tak bardzo walczy o prawo do wykonywania aborcji przez częściowe narodziny. Mają w tym większy interes. Sprzedawanie części płodów jest bardzo zyskowne. Te matki płacą ogromną sumę pieniędzy za aborcje w późnych tygodniach ciąży, a lekarze dostają dodatkowe pieniądze za dostarczenie nienaruszonego płodu. Im większe dziecko tym lepsze, im starsze tym lepsze, im bardziej żywe tym lepsze (...).

Tłumaczyła Caroline

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life