sobota, 24 stycznia 2009

Marsz Życia w Waszyngtonie


W Piątek 23 stycznia odbył się w Waszyngtonie Marsz Życia. Wzięło w nim udział około 300 000 ludzi. Protestowali oni przeciwko zbrodni aborcji, która od czasów jej zalegalizowania w 1973 roku zabrała życie prawie 50 milionów nienarodzonych dzieci.


Organizator Marszu Nellie Gray podkreślił, iż z roku na rok zwiększa się liczba uczestników. Powiedział on: „zazwyczaj potrzeba półtorej godziny, aby stojąc w jednym miejscu przeczekać, aż wszyscy uczestnicy marszu przejdą. W tym roku potrzeba było dwóch i pół godziny. Podkreśla to zwiększoną liczbę uczestników”.

Zapytany dlaczego przybyło tak wiele ludzi, odpowiedział, iż nie jest tajemnica, ze ma to związek z niedawnymi wyborami, które wzbudziły wiele kontrowersji szczególnie wobec tematu aborcji.


Afrykańsko-amerykański Pastor Luke Robinson w swoim przemówieniu nawoływał prezydenta do zaprzestania „rzezi niewinnych ludzi”. Podkreślił także, iż aborcja jest znacznie większym problemem wśród czarnej populacji USA gdzie 35% kobiet cierpi z jej powodu, podczas kiedy problem ten dotyka 12% białych kobiet.

Mimo tego, iż uczestnicy Marszu wypowiadali się z respektem na temat nowowybranego prezydenta, podkreślali oni, iż aby wzbudzić nadzieje na przyszłość musi on porzucić swoje stanowisko popierające aborcje i musi zagwarantować prawo do życia każdemu od poczęcia do naturalnej śmierci.



Źródło: LifeSiteNews.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life