środa, 7 stycznia 2009

Zabijanie dzieci zdolnych do przeżycia poza organizmem matki

Historia niedawno urodzonej w 23. tygodniu ciąży małej Brytyjki stawiana jest za dowód, że prawo aborcyjne w Wielkiej Brytanii, pozwalające zabijać poczęte dzieci na życzenie do 24. tygodnia ciąży, jest przestarzałe i nieludzkie. Lexie Slater-Folksman urodziła się jako wcześniak w wieku, w którym brytyjscy lekarze mają prawo dokonać aborcji. Dziś po półrocznym pobycie w szpitalu w Manchester Lexie mieszka już z rodziną i jest zdrową dziewczynką – informuje "Daily Mail".

Brytyjscy parlamentarzyści od dłuższego czasu rozważają, czy limit do 24 tygodni czasu trwania ciąży jest zbyt niski czy zbyt wysoki do „legalnego” uśmiercenia dziecka poczętego. W maju ubiegłego roku obok propozycji mocno liberalizujących ustawodawstwo aborcyjne, pojawiły się również apele, aby obniżyć granicę dopuszczalności aborcji do 12 tygodnia ciąży. Propozycje te jednak odrzucono. Głosowanie odbyło się w ramach dyskusji nad ustawą o sztucznym zapłodnieniu i embriologii. Izba Gmin zdecydowała wtedy o pozostawieniu obecnych przepisów bez zmian, odrzucając propozycję skrócenia limitu do 12, 16, 20 i 22 tygodnia ciąży.

Działacze pro-life, argumentują, że granica czasu trwania ciąży, do której dopuszczalne byłoby przeprowadzenie aborcji, powinna brać pod uwagę zdobycze współczesnej medycyny, pozwalające uratować życie dziecka urodzonego przedwcześnie.

W chwili urodzenia
Lexie ważyła około pól kilograma. Obecnie waży około 4 kilogramów i wciąż nabiera sił. Zdaniem matki, Sary Slater z Wigan na północnym zachodzie Anglii, jej córka jest żywym dowodem, że dzieci bardzo wcześnie urodzone mogą przeżyć. – Nigdy nie myślałam, że moja córka tak dobrze się rozwinie od 23 tygodnia. Dzieciom powinno się dać szansę życia – mówi 20-letnia Sarah, która musiała przedwcześnie urodzić z powodu komplikacji spowodowanych ciążą pozamaciczną.

Według oficjalnych danych w Anglii i Walii, w 2007 r. dokonano ponad 200 tys. aborcji. Szacuje się, że od roku 1967, kiedy zaczęło obowiązywać prawo aborcyjne, w całym kraju życie straciło ponad 6 milionów dzieci przed narodzeniem.

Źródło: KAI, 05.01.2009

Zobacz też: Przepisy regulujące dopuszczalność aborcji w Anglii - bez zmian

Tam gdzie lekarze dobijają dzieci


2 komentarze:

  1. Propozycja jest więc taka: ponieważ jednemu (nielicznym) się udało pozwólmy przeżyć wszystkim w tym wieku.

    Ale jest jeszcze hipoteza: pozostałe dzieci w tym wieku mogą nie przeżyć w większości przypadków z powodu/albo mieć komplikacje rozwojowe, szczególnie przy tym 16 tygodniu. Nie zabijemy, to wychowamy kalekę, bo choć geny dobre, poza macicą się nie rozwinie... lub źle i zginie potem "naturalnie".

    Korzystajmy ze zdobyczy medycyny i poczekajmy. Leki bada się latami nim wejdą na rynek. A decyzję o ludzkim życiu, które niby się broni (oraz jego godność, którą się nieco traci, gdy z winy rodziców dziecko jest kalekie) byśmy mieli na podstawie jednej przesłanki, która może być psikusem natury - pozytywnym przypadkiem (w przeciwieństwie do działania ubocznego leku - również rzadkiego).

    Trzeba działać ostrożnie, a nie pochopnie. Dobrze że dziecko żyje, ale kto wie czy błędna ustawa nie przyczyniłaby się do tymczasowego "ratowania" i tracenia potem setek dzieci, bo jednak przeżywać będą wyjątki, a czasem i tak coś źle się ułoży i nie będą w 100% rozwinięci.

    Jak będzie wiadomo to ustawa powstanie i będzie kompletna. Jak nie wiadomo, trzeba się zatrzymać tam gdzie jest bezpiecznie. Są spory, ale nie ma pewności. Jak pewność będzie to zrobią co trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. "24 tydzień" to i tak postęp. W starożytnym Rzymie ponoć w przypadku dziewczynki (których podaż w przeciwieństwie do chłopców była zdecydowanie za wysoka) aborcji można było dokonywać do "21 miesiąca". :( W tym tempie to może dojdziemy do "5 tygodni" za następne 2000 lat.

    OdpowiedzUsuń

© puls pro-life