piątek, 27 marca 2009

Zapaść demograficzna na Białorusi

Białoruś wymiera. Mimo że nawet władze zaniepokojone są statystykami demograficznymi, według których każdego roku społeczność zmniejsza się o 50 tys., aborcja jest oficjalnie zalecaną metodą planowania rodziny, informuje agencja KAI.
Każdy lekarz dysponuje listą 12 przypadków, w których zobowiązany jest zalecać „przerwanie ciąży” swojej pacjentki. Dzieje się tak np. w sytuacji, gdy kobieta jest rozwiedziona, gdy jej mąż jest w więzieniu, a nawet, gdy po prostu jedna osoba w rodzinie nie pracuje.


Z mojej rozmowy z głównym ginekologiem Mińska wynika, że problem aborcji dotyczy na Białorusi nawet 90 proc. kobiet! Statystyczna Białorusinka dokonuje w życiu 2, czy 3 aborcji– mówił duszpasterz pracujący w stolicy. – Dlatego też tak wiele kobiet wcześnie umiera. Ja sam prawie codziennie mam pogrzeb kobiety pięćdziesięciokilkuletniej. A oni mówią, że to Czarnobyl – dodaje.

Katecheza, formacja, świadectwo - tego wszystkiego społeczeństwo białoruskie pozbawione było przez lata. Skutki widać śledząc dramatyczne statystyki rozpadu małżeństw. Dlatego w diecezjach tworzone jest duszpasterstwo rodzinne, poradnie, kursy przedmałżeńskie. Pojawiają się też środowiska pro life, które próbują uświadamiać ludziom, czym jest aborcja - traktowana przez większość obywateli jako powszechny środek regulacji urodzeń.

Misja Matki Bożej Fatimskiej działa w Mińsku. Prowadzą ją świeccy. Zaangażowanych jest w sumie kilkadziesiąt osób, w tym lekarze. Informują na temat istoty i skutków przerywania ciąży, przedstawiają naukę Kościoła o wartości życia od poczęcia do naturalnej śmierci, prowadzą również poradnictwo rodzinne. – Chodzą np. do miejsc, klinik, gdzie wykonywane są aborcje. Rozmawiają z ludźmi, próbują ich odwieść od tego czynu, przekonują też lekarzy. Organizują spotkania z młodzieżą, w szkołach, na uniwersytetach – opowiada KAI bp Antoni Dziemianko.

Źródło: KAI 26.03.2009

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life