czwartek, 30 kwietnia 2009

Prawa reprodukcyjne = prawo do aborcji

Sekretarz stanu USA - Hillary Clinton przyznała, że termin “prawa reprodukcyjne” oznacza także “prawo do aborcji”.

Jej wypowiedź potwierdziła to, co organizacje pro-life powtarzały od wielu lat - zwolennicy aborcji chcą włączyć pozornie przyjazne określenia, takie jak „prawa reprodukcyjne” i „zdrowie reprodukcyjne”, do międzynarodowych aktów prawnych i dokumentów, a następnie zdefiniować te określenia jako obejmujące "prawo do aborcji”.

Hilary Clinton udzieliła odpowiedzi na interpelację republikańskiego senatora Christophera Smitha z New Jersey. Clinton przyznała, że planowanie rodziny jest ważnym zagadnieniem w problematyce zdrowia kobiet. „I termin zdrowie reprodukcyjne zawiera dostęp do aborcji, która, jak uważam, powinna być bezpieczna, legalna i rzadko wykonywana.

Wypowiedź Clinton obrazuje, w jaki sposób administracja prezydenta Baracka Obamy planuje promować aborcję w ramach realizacji prawa międzynarodowego. Jest dowodem na to, że dąży się do przeforsowania prawa zobowiązującego do legalizacji aborcji na całym świecie, szczególnie w tych krajach, gdzie demokratycznie wybrane władze chcą ochraniać życie od poczęcia.

Senator Smith powiedział dziennikarzom, że są inne sposoby, aby promować zdrowie matki i dziecka – jest to pomoc w dostępie do odpowiedniej żywności, czystej wody, leków i świadczeń medycznych ratujących zdrowie i życie.

„Niezdolność sekretarz Clinton do uzmysłowienia sobie tego faktu spowoduje, że wiele dzieci umrze i wiele kobiet będzie cierpiało konsekwencje aborcji. Taki właśnie będzie rezultat amerykańskiej polityki zagranicznej.”

Źródło: LifeNews.com opr.HLI 24.04.2009 r.

Zobacz też: Aborcja- bogiem Hillary Clinton

Stany Zjednoczone będą prowadzić proaborcyjną politykę zagraniczną



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life