środa, 3 czerwca 2009

Zatrzymano podejrzanego o zabójstwo Tillera

Prezydent USA Barack Obama polecił wzmocnić ochronę przy centrach aborcyjnych w całym kraju po tym jak w niedzielę zabito abortera George'a Tillera. Media obwiniły za to działaczy ruchu pro-life, którzy otrzymują teraz listy z pogróżkami. Niestety oni ochrony nie dostali.

Decyzję o wzmocnieniu ochrony klinik aborcyjnych wydał prokurator generalny Eric Holder. Wyjaśnił, że administracja prezydencka podejmie wszelkie możliwe kroki "aby zapobiec aktom podobnym do tego, co stało się w niedzielę w mieście Wichita" - informuje "Nasz Dziennik".

- Zaoferujemy protekcję wszystkim stosownym osobom i placówkom w całym kraju - cytuje Holdera "Washington Post".

Tymczasem nie ma mowy o żadnej ochronie dla działaczy pro life. Policja zatrzymała pierwszego podejrzanego o zabójstwo Tillera i chociaż nie jest on związany z żadną z organizacji broniącą życia, to właśnie grupy pro life stały się przedmiotem medialnego ataku.

Aresztowany to 51-letni Scott Roeder, którego już kiedyś zatrzymano za posiadanie materiałów wybuchowych. Jeżeli śledztwo wykaże możliwość postawienia Roedera w stan oskarżenia, grozi mu nawet kara śmierci. Oskarżenia wobec niego formułuje na razie jedynie prasa. Roeder należał do stowarzyszenia "Freemen", które odmawia płacenia podatków i był zdecydowanym przeciwnikiem aborcji. To dało prasie dobrą pożywkę i medialnie przesądziło już o jego winie.

Brytyjski dziennik "Daily Mail" cytuje słowa pracowników jednej z klinik aborcyjnych, która miała być rzekomym celem ataków Roedera. Wynika z nich, że mężczyzna miał obsesję na punkcie zwalczania tego typu placówek. Dziennik przytacza też słowa jego byłej żony, o tym, że odeszła od męża gdy coraz mocniej angażował się w działalność stowarzyszenia i tracił z nią kontakt. - Był bardzo religijny w sposób starotestamentowy. Oko za oko, ząb za ząb - mówiła była małżonka Roedera. Z kolei brat podejrzanego dodał, że cierpiał on na schorzenia psychiczne.

Organizacje chroniące życia, redakcje i portale internetowe oraz pojedyncze osoby otrzymują teraz listy, e-maile i telefony z pogróżkami. Wiedzą, że medialna nagonka to dopiero początek a ataki na nich będą teraz coraz silniejsze. Wiedzą również, na czyją pomoc na pewno nie mogą liczyć - Prezydent Obama nie zamierza zapewniać im żadnej ochrony, za to wzmacnia ją przy centrach aborcyjnych.


Źródło: fronda.pl, lifenews.com

Zobacz też: George Tiller "the killer" nie żyje

Carhart przejmie klinikę po Tillerze

Lekarz czy morderca ?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life