piątek, 31 lipca 2009

Poznań : w niedzielę szósty marsz dla życia

Szósty już w tym roku Marsz dla Życia przejdzie w najbliższą niedzielę ulicami Poznania. Manifestacje w obronie życia dzieci nienarodzonych organizuje co miesiąc młodzież akademicka.

„Czy uważasz, że każdy człowiek ma prawo do życia od momentu poczęcia? Jeśli tak, to dołącz do nas!!!” – piszą organizatorzy marszu na plakatach, które w tych dniach wywieszono w niektórych poznańskich kościołach.

Na plakacie umieszczono cytat z wypowiedzi papieża Jana Pawła II, który mówił, że „potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia”.

Uczestnicy marszu modlić się będą najpierw w kościele św. Małgorzaty na poznańskiej Śródce. Po nabożeństwie przejdą w milczeniu przez Most Jordana na Plac Katedralny, gdzie pod pomnikiem Jana Pawła II odmówią modlitwę za poczęte dzieci zagrożone aborcją.

Organizatorami Marszu dla Życia – z których pierwszy odbył się w pierwszą niedzielę marca – są studenci i absolwenci poznańskich uczelni, dla których ważna jest idea obrony dzieci poczętych. Zaplanowali oni zorganizowanie dziewięciu takich marszy przez dziewięć kolejnych miesięcy. Każdymarsz wyrusza z innego kościoła.

Źródło: KAI, Marsz dla Życia

Kobiety na Falach już nie popłyną

Kobiety na Falach (feministyczna organizacja Women on Waves) wysyłały do krajów, w których aborcja jest zakazana lub ograniczona, statki na których oferowano pigułki wczesnoporonne.

Kobiety, które chciały zabić swoje dziecko, wypływały na łodzi na otwarte morze, aby tam za pomocą środków farmakologicznych pozbyć się dziecka. Już nie będą mogły tego robić, ponieważ rząd Holandii ograniczył możliwość stosowania pigułek do licencjonowanych klinik funkcjonujących na lądzie. O sprawie jako pierwszy w Polsce napisał portal Fronda.pl.

Feministki nie chcą się jednak pogodzić z decyzją urzędników. - Nie poddamy się. Odwołamy się od decyzji zmieniającej holenderskie prawo - mówi założycielka i szefowa zbrodniczej organizacji, Rebecca Gomperts. W „Dzienniku” można przeczytać wywiad z liderką stowarzyszenia.

- Atmosfera w Holandii się zmienia. Żyjemy w coraz bardziej restrykcyjnym kraju – tłumaczy decyzję rządu szefowa Kobiet na Falach. - Dotyczy to nie tylko spraw aborcji. Rząd coraz bardziej ogranicza np. prawo do legalnego palenia marihuany – dodaje Gomperts.

Koalicję rządową tworzą chadecy, socjaldemokraci i protestancka Unia Chrześcijańska. Ministrem zdrowia jest członek Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego Ab Klink. - Ludzie, głosując na fundamentalistyczne partie chrześcijańskie, nie spodziewali się, do czego to doprowadzi – mówi Gomperts.

Źródło: Fronda.pl 30.07.2009

Zobacz też: Portugalia zapłaci 6 mln euro organizacjom feministycznym


Koniec aborcji na morzach dziennik.pl 29.07.2009

Czy tak traktuje się ludzi?


Zachęcam do obejrzenia zdjęć wykonanych w trakcie eksmisji kupców z Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie, która miała miejsce 21 lipca 2009.


Strach przed wystawą "Wybierz życie"

Ludzie, którzy twierdzą, że aborcja jest zwykłym zabiegiem panicznie boją się pokazywania, jak ten „zabieg” wygląda. Dlaczego? Posłuchaj.





Zobacz też:
Opinia prof.Stawrowskiego o wystawie "Wybierz życie"

Dlaczego zwolennicy aborcji boją się wystawy "Wybierz życie"?

Uwaga na "Miss Bimbo" !

Do Polski dotarła właśnie gra "Miss Bimbo" adresowana do dziewczynek od 9 roku życia. Jak podaje "Dziennik" ta popularna na Zachodzie gra zachęca dziewczynki: zrzuć błyskawicznie wagę, powiększ sobie piersi, poderwij multimilionera.
Celem wirtualnej zabawy jest: stać się najfajniejszą, najbogatszą i najsławniejszą panną na świecie. Chodzi o to aby upolować w ekskluzywnym klubie nocnym chłopaka ( najlepiej bogatego) a potem porzucić go i poszukać następnego, jeszcze zamożniejszego.

Rejestracja na anglojęzycznej stronie gry jest darmowa. Każda uczestniczka gry otrzymuje własną Miss Bimbo (całkiem nagą nastoletnią nimfetkę z dużymi piersiami i smukłą talią) a na dobry początek 1000 bimbodolarów, które musi na nią wydać.

Zadanie jest proste - należy dbać, aby bohaterka była jak najseksowniej ubrana i aby nie zapominała o częstych wizytach u fryzjera, kosmetyczki oraz manikiurzystki. Należy również bardzo pilnować, by wirtualna podopieczna nie przytyła. W końcu zaplanować dla niej operacje plastyczne poprawiające kształt nosa albo powiększające piersi.

Wszystkie takie "osiągnięcia" honorowane są bimbodolarami, które można później przeznaczyć na kolejne zabiegi upiększające i kolejne podboje miłosne.

Lekarze ostrzegają, że użytkowniczki gry to potencjalne pacjentki gabinetów chirurgii plastycznej. Nie mają również wątpliwości, że gra jest niebezpieczna choćby dlatego, że uczy nastolatki, iż można tyć i zrzucać wagę bez żadnych konsekwencji dla zdrowia. Po protestach organizacji zrzeszających rodziców z "Miss Bimbo" usunięto opcję podawania tabletek odchudzających.


Źródło:
Gra dla dzieci : powiększ piersi, uwiedziesz milionera, dziennik.pl 21.07.2009

Zobacz też: Czy jesteście gotowi na Miss Bimbo ?

Zgwałć i zmuś do aborcji. Fajna gra.

Zobacz w co gra twoje dziecko

Erotyczne treści obok gier dla dzieci


Od Red.:
Gra "Miss Bimbo" służy utwierdzeniu małej dziewczynki, że jej jedyną wartością jest ciało. Uczy ją, że najważniejszy jest seksowny wygląd i zaliczanie chłopaków. Kiedy osiągnie pełnoletność chętniej zasili szeregi klientek gabinetów chirurgii plastycznej. Czy atutem kobiety jest wyłącznie ciało? Zainteresujmy się tym, czym żyją nasze dzieci, w jakie grają gry, jakie "wartości" są przekazywane najmłodszym w kolorowych gazetach. Naprawdę warto, to przecież nasze dzieci !

wtorek, 28 lipca 2009

Świńska grypa - to dotyczy także Ciebie


Brytyjska państwowa służba zdrowia przygotowuje szczepienia całego społeczeństwa przeciwko tak zwanej "świńskiej grypie" - informuje "Daily Telegraph".
Taką decyzje wywołała śmierć mężczyzny z Essex, który jest pierwszą osobą zmarłą z powodu wirusa A/H1N1 nie mającą do tej pory żadnych problemów zdrowotnych.

Nowa szczepionka powinna być gotowa w przeciągu pięciu dni, a ministrowie rządu mówią, że do końca roku powinno być zaszczepionych 20 milionów ludzi.

Zabezpieczono 90 milionów dawek szczepionki, która powinna dotrzeć do Wielkiej Brytanii w przeciągu następnych tygodni. Reszta społeczeństwa będzie zaszczepiona w przyszłym roku. Rząd brytyjski zapewnił wystarczającą ilość szczepionki, tak aby wystarczyła dla wszystkich.

Masowe szczepienia planowane są również w Norwegii.

Ważną informacją jest, że w przypadku ogłoszenia kryzysu pandemii i faktycznie szalejącego wirusa sygnatariusze WHO (czyli 194 kraje ):

- tracą swoją suwerenność a władzę przejmują centra kryzysowe

- Ograniczone są również swobody jednostki i każdy może być zatrzymany i na czas nieokreślony poddany kwarantannie (co już ma miejsce w USA a testowane jest na imigrantach) ze względu na potencjalny kontakt z wirusem.

Zdaniem austriackiej dziennikarki śledczej Jane Burgermeister (piszącej min. do Nature czy British Medical Journal) , celem WHO jest planowe zarażenie ludzi fałszywymi szczepionkami by wywołać prawdziwą pandemię.

W kilkunastu stanach USA oraz w Austrii zostały złożone pozwy sądowe przeciw WHO, firmom farmaceutycznym i odpowiedzialnym instytucjom w sprawie planowanych przymusowych szczepień przeciwko wirusowi tzw. świńskiej grypy / H1N1.

SZCZEGÓŁY SPRAWY

DOWODY W SPRAWIE (j.ang)

Dr Piotr Bein opowiada o zarzutach pani Burgermeister oraz o powiązanych z nimi przypadkach śmierci wśród polskich bezdomnych za sprawą firmy Novartis. Podsumowujący post znajduje się na stronie Wolnych Mediów.



Kongresmen USA Ron Paul mówi o sprawie z roku 1976




Źródło: dziennik.pl, wolnemedia.net,

Zobacz też: BLOG Jane Burgermeister


WHO chce w tajemnicy dopiąć swego - masowych przymusowych szczepień ludności świata

Odwaga Jane Burgermeister ( o co chodzi w tej sprawie)

Grudziądz. Podejrzane testy. (testy szczepionki na bezdomnych)

Szczepili bez uzyskania zgody

Mamy pierwszą pandemię w XXI wieku


Ted Turner o prawdziwej istocie globalnego ocieplenia (jest nas za dużo na świecie)

Nie będą ponosić odpowiedzialności za skutki wyprodukowanych przez siebie szczepionek !

Gwardia narodowa USA w stanie pogotowia na skutek ćwiczeń WHO

Nadużycia przy zakupie i rejestracji szczepionek w Polsce

Sprawdź zanim się zaszczepisz

Co to jest kartel farmaceutyczny (film na YouTube)


Uboczne efekty działania leku p/grypowego Tamiflu


PRAWO W POLSCE NA CZAS ZARAZY

Telefon komórkowy szkodzi męskiej płodności

Powróciła sprawa niekorzystnego wpływu telefonów komórkowych na płodność mężczyzn. „Istnieje związek między telefonami komórkowymi a śmiercią plemników” - napisał australijski dziennik „Melbourne Herald”. „Uwaga! Intensywne dzwonienie z telefonu komórkowego może uczynić cię bezpłodnym” - ostrzegła indyjska gazeta „Newindpress”.

Od lat krążą pogłoski, że telefony komórkowe szkodzą płodności mężczyzn. Jednak na rozmaite doniesienia naukowców często reagujemy uśmiechem i lekceważeniem. Kilka dni temu światowe media przyniosły jednak naprawdę niepomyślne informacje. Zanim więc zainwestujesz w najnowszy model komórki, zobacz, czy ten wydatek na pewno ci się opłaci.

Naukowcy argumentują to tym, że człowiek, korzystający z telefonu komórkowego prawdopodobnie żyje w stresie, prowadzi siedzący tryb życia i niezdrowo się odżywia. Do tego dochodzi duże prawdopodobieństwo, że często i długo pisze na laptopie, który nierzadko trzyma na kolanach, a to powoduje ogrzewanie spodni i części ciała znajdujące się pod nimi. Całkiem serio do takiej argumentacji podeszli Amerykanie, którzy nie noszą - albo zdarza się to sporadycznie - komórek w kieszeniach i na paskach.


Więcej w artykule: Co ma plemnik do komórki, dziennik.pl 24.07.2009

Zobacz też: Niebezpieczne telefony komórkowe


Męskie problemy

W Polsce gwałtownie rośnie liczba mężczyzn, którzy mają problem z niepłodnością. Kliniki leczące to schorzenie w ciągu zaledwie kilku lat odnotowały blisko 400 % wzrost liczby pacjentów - informuje "Dziennik".

Jeszcze cztery lata temu miesięcznie przychodziło zaledwie 50 panów. Teraz ponad 200 - mówi Barbara Mazur z kliniki InviMed. Z jej statystyk wynika również, że stale obniża się wiek pacjentów.

"W 2005 roku mężczyzna zgłaszający się na takie badanie miał średnio 37 lat, dziś tylko 34" - dodaje. Stres, niezdrowy tryb życia, przebyte choroby.To wszystko ma ogromny wpływ na naszą płodność - mówi dr Robert Jarema, urolog z warszawskiego Szpitala Klinicznego MSWiA.

Źródło: RMF.fm 01.07.2009

poniedziałek, 27 lipca 2009

Pfizer wypłaci gigantyczne odszkodowanie

Po burzliwym procesie, największy na świecie koncern farmaceutyczny Pfizer zgodził się na wypłatę 75 milionów dolarów odszkodowania dla rodziców nigeryjskich dzieci, na których testowano niezatwierdzone leki.

Badania antybiotyku Trovan o nieznanych skutkach ubocznych, rozpoczęły się w 1996 roku i objęły 200 dzieci, z których 11 zmarło, a u pozostałych wystąpiły uszkodzenia mózgu, organów wewnętrznych i inne poważne powikłania.

Podczas wybuchu epidemii cholery, zapalenia opon mózgowych i odry, firma Pfizer natychmiast wysłała do Nigerii specjalny zespół, który w prowizorycznym namiocie rozpoczął wstrzykiwanie i podawanie dzieciom nieznane i niezbadane leki. W ten sposób, pod pozorem walki z epidemią, globalny koncern testował swoje doświadczalne produkty.

Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z badaczy firmy mający wziąć udział w badaniach, Juan Walterspiel napisał list do prezydenta firmy, Williama Steere stwierdzając, że badania “naruszają normy etyczne”.

“Niektóre dzieci znajdują się w stanie krytycznym” – pisał Walterspiel – “Co najmniej jedno zmarło po zażyciu pojedynczej dawki.”

Po ujawnieniu tych faktów, przed sądami Stanów Zjednoczonych, Kenii i Nigerii rozpoczęły się procesy przeciwko firmie Pfizer. W styczniu 2008 roku, sędzia w Nigerii wydał nakaz aresztowania kilku najwyższych szefów firmy Pfizer. Obecnie prezydentem firmy (Chairman – CEO) jest żydowski prawnik Jeffrey Kindler, wcześniej jeden z szefów General Electric oraz globalnej sieci barów serwującej niezdrową żywność – McDonald’s.

Firma Pfizer zgodziła się na wypłatę kilkudziesięciu milionów dolarów odszkodowania zdając sobie sprawę, że w innym przypadku grozi jej wypłata tzw. odszkodowania retorsyjnego sięgającego 8 miliardów dolarów.

Źródło: Independent.co.uk opr.Bibula.com.pl 26.07.2009

Ważne zmiany w Kodeksie Pracy

Osoby korzystające z dodatkowego urlopu macierzyńskiego, dodatkowego urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego oraz z urlopu ojcowskiego będą miały zagwarantowany powrót na to samo lub równorzędne stanowisko.
Takie m.in. zmiany przewiduje przyjęty przez rząd RP projekt nowelizacji kodeksu pracy.

Po zakończeniu urlopu pracownicy będą mieli zapewniony powrót na takie same lub równorzędne stanowisko. Ich wynagrodzenie będzie odpowiadać temu, jakie otrzymywaliby gdyby nie przebywali na urlopie. Obecnie z takiego prawa korzystają osoby na podstawowym urlopie macierzyńskim przewidzianym dla rodziców biologicznych i adopcyjnych. W uchwalonej 6 grudnia 2008 r. nowelizacji kodeksu pracy (Dz.U. nr 237, poz. 1654), tzw. ustawie rodzinnej, wprowadzono dodatkowy urlop macierzyński na wniosek pracownika i urlop ojcowski. Nie objęto jednak tych dwóch urlopów gwarancjami dotyczącymi ochrony po powrocie do pracy. Nie zostali też nimi objęci rodzice adopcyjni, korzystający z urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego.

Przyjęta przez rząd nowelizacja zakłada więc objęcie taką gwarancją pracowników, którzy od 2010 roku będą korzystać z dodatkowego urlopu macierzyńskiego (docelowo ma on wynieść 4 lub 6 tygodni), i tych, którzy będą korzystać z urlopu ojcowskiego (od 2010 roku wyniesie 1 tydzień, od 2012 - 2 tygodnie). Prawo do tej gwarancji zyskają też rodzice adopcyjni, korzystający z dodatkowego urlopu.

Nowelizacja kodeksu pracy wprowadza też kolejne zrównanie praw poszczególnych grup pracowników wychowujących dzieci. W tej sprawie w resorcie pracy interweniowali m.in. rzecznik praw obywatelskich i rzecznik praw dziecka. Takie same prawa będą mieć rodzice biologiczni i adopcyjni. Dotyczyć to ma m.in. prawa do wykorzystania urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, dzielenia się między rodzicami dziecka urlopem macierzyńskim, prawa pracownika ojca wychowującego dziecko do korzystania z części urlopu macierzyńskiego w przypadku przebywania matki w szpitalu.

- Zrównanie praw rodziców adopcyjnych z prawami rodziców biologicznych jest bardzo korzystne i powinno zostać wprowadzone już wcześniej - mówi Danuta Wiecha, prezes Stowarzyszenia Rodzin Adopcyjnych i Zastępczych Pro Familia w Krakowie.

Jej zdaniem takie rozwiązanie będzie bardzo dobre dla pracujących rodziców, którzy ze względu na strach przed utratą pracy nie decydują się na adopcję.

Nowelizacja ma wejść w życie 14 dni od ogłoszenia.

Źródło: Gazeta Prawna 23.07.2009

Zobacz też: Ustawa rodzinna weszła w życie

Więcej praw dla rodziców adopcyjnych

Samuel Armas - właściciel najsłynniejszej ręki na świecie.

Kiedy Samuel miał 21 tygodni zdjęcie jego rączki chwytającej palec chirurga podczas prenatalnej operacji obiegło cały świat. Nazwano ją "Ręką nadziei". Co myśli o tym chłopiec dziewięć lat później?

19 sierpnia 1999 roku fotograf Michael Clancy wykonał zdjęcie znane pod nazwą "Fetal Hand Grasp" - dosł. "Płód chwytający rękę". Na zdjęciu widać rączkę 21 tygodniowego chłopca trzymającą za palec chirurga wykonującego nowatorską operację korekcji rozszczepienia kręgosłupa.

Niemal 4 miesiące później, 2 grudnia 1999 roku, urodził się Samuel Armas. Fotografia, która pierwotnie ukazała się 7 września 1999 w "USA Today", zaczęła krążyć po świecie jako dowód stopnia zaawansowania rozwoju dziecka w 5 miesiącu życia w łonie matki. Przywoływana była np. w czasie debat dotyczących procedury aborcji przez częściowe urodzenie, w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Zdjęcie stało się mocnym argumentem obrońców praw nienarodzonych dzieci. Aborcja poprzez częściowe urodzenie została ostatecznie zakazana w roku 2000.

Samuel to dziś 9 i pół letni chłopiec. Ma poczucie, że jego zdjęcie dało wielu dzieciom prawo do życia i zmusiło wielu ludzi do zastanowienia się nad swymi przekonaniami na temat aborcji. Jest z tego dumny. - To dla mnie bardzo ważne. Wiele dzieci straciłoby życie, gdyby to się nie wydarzyło - mówi Sam.

Julie Armas, matka Samuela uważa, że jej syn w pełni rozumie, iż jest uczestnikiem historii. - Bóg wykorzystał to zdjęcie, by pokazać ludziom, że dziecko w łonie matki to żywy człowiek. Samuel jest szczęśliwy, że fotografia ma taką właśnie wymowę - mówi w wywiadzie dla FOXNews.

Michael Clancy, fotograf któremu udało się ująć ten niezwykły moment, zupełnie zmienił wskutek tego doświadczenia światopogląd. Przedtem uważał, że aborcja powinna być legalna. Dziś jest działaczem pro-life i daje świadectwo swej odmiany. - Mam zamiar opowiadać tę historię. Może ona zmienić ludzkie serca. To, co zaczęło się jako zwykłe zlecenie, przekształciło się w odpowiedzialność za przekazywanie historii ukrytej w zdjęciu - mówi fotograf w rozmowie z telewizją FOX News.

Ze względu na rozszczep kręgosłupa, Samuel używa ptotez. W czasie dłuższych podróży musi korzystać z wózka ortopedycznego. Jednak dobrze sobie radzi z chodzeniem i jest świetnym pływakiem. W maju wygrał zawody na 25 jardów (około 22 metrów). - Uwielbiam pływanie. Wymaga używania ramion, dzięki czemu ma się świetne mięśnie - mówi chłopiec.

Rozszczep kręgosłupa (łac.spina bifida), wada rozwojowa powstająca w początkach ciąży, w zależności od obszaru wystąpienia i zaawansowania wady, może powodować zarówno niewielkie trudności w poruszaniu się, jak i porażenie, którego skutkiem jest całkowite unieruchomienie.

W wielu krajach, w tym także w Polsce, stwierdzenie rozszczepu kręgosłupa u poczętego dziecka może być podstawą do aborcji aż do 22 tygodnia ciąży, o ile zostanie zaopiniowane jako "ciężka i nieuleczalna wada płodu".

Źródło: FOXNews.com opr. Bogna Białecka Fronda.pl 06.07.2009

Zobacz też: Terminacja ciąży oczami niepełnosprawnego

Zdjęcia "Ręki Nadziei"

Pozwolą Chińczykom na drugie dziecko


Nieludzka polityka zezwalająca chińskiemu małżeństwu posiadać tylko jedno dziecko, może niedługo przejść do historii z powodów demograficznych. Miasto Szanghaj, w obawie przed wzrastającą liczbą osób powyżej 60 roku życia, chce pozwolić rodzinom na drugie dziecko.

- Osoby powyżej 60 roku życia stanowią w Szanghaju 21,6 % populacji – twierdzi rzecznik prasowy zarządu miasta Zhang Meixin. - To prawie tyle samo co w państwach rozwiniętych i liczba ta rośnie bardzo szybko – dodaje. Władze ekonomicznej stolicy Chin obawiają się, że wkrótce w mieście nie będzie miał kto pracować. Z tego powodu chcą odejść częściowo od „polityki jednego dziecka”, promowanej w całym kraju.

W Chińskiej Republice Ludowej wszystkie ciąże są rejestrowane i kontrolowane. Zasadniczo mieszkańcom wsi wolno mieć tylko jedno dziecko, chyba, że pierwsze dziecko jest dziewczynką. Mieszkańców miast oprócz tego „wyjątku” dotyczy jeszcze jeden – jeśli któreś z rodziców jest jedynym dzieckiem w swojej rodzinie, także mają prawo do drugiego dziecka. Matki nie stosujące się do tych reguł są zmuszane do aborcji, jeśli zaś ukryją ciążę i urodzą dziecko, rodzice muszą płacić wysokie kary.

Szanghaj chce złagodzić te ograniczenia i pozwolić parom posiadać dwoje dzieci, bez względu na liczbę rodzeństwa rodziców. Jednocześnie pod znakiem zapytania stoi to, czy w mieście, w którym zanikają pojęcia „wujka” i „cioci”, zmiana regulacji skłoni rodziców do posiadania dzieci. - Mieć drugie dziecko w tych czasach? Koszty życia i edukacji są zbyt wysokie. Najlepiej nie mieć żadnego – twierdzi jeden z uczestników chata, którego wypowiedź przytacza „The Times”. - W kulturowo „europejskim” Szanghaju wielu młodych woli bawić się i odwiedzać restauracje, niż założyć rodzinę – komentuje „The Times”.

Źródło: China steps back from one child policy timesonline.co.uk opr. Fronda.pl 25.07.2009

Zobacz też: Felieton "Aborcja w trzy minuty"

Chiny: 13 mln aborcji rocznie = 13 mln zabitych dzieci co roku

Pseudokatolicy z USA będą edukować Polskę

Działacze amerykańskiej organizacji Katolicy na rzecz Wyboru (Catholics for Choice) twierdzą, że można być katolikiem i jednocześnie akceptować antykoncepcję oraz aborcję. We wrześniu przyjadą do Polski na zaproszenie proaborcyjnych aktywistek z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Lider Katolików na rzecz Wyboru - Jon O’Brien, , poprowadzi we wrześniu w Warszawie warsztaty pod hasłem: "Jak rozmawiać o aborcji?". Szkolenie organizowane wspólnie z Federacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny ma pomóc – jak mówią organizatorzy - m.in "przełamywać utarte schematy myślowe, porządkować własne przemyślenia i kierować dyskusją na tematy związane z aborcją".

Istnienie organizacji, która deklaruje się jako katolicka i jednocześnie głosi poglądy niezgodne z nauką Kościoła nie dziwi ks. Franciszka Longchamp de Berier, prawnika z UJ, który studia kończył w USA. - W Stanach Zjednoczonych jest wielu „katolików”, którzy nie widzą problemu w akceptowaniu aborcji. Gdy zrzeszają się oni w jakaś organizacje, to absolutnie nie mogą siebie nazywać katolicką. Nie reprezentują Kościoła jako wspólnoty, co więcej nie zgadzają się z Kościołem, tzn. z innymi członkami wspólnoty – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl.

Duchowny podkreśla, że w USA problem "katolików", którzy akceptują aborcję i antykoncepcję jest dość duży. Zwraca uwagę, że nie można patrzeć spokojnie, gdy ten problem próbuje się przenieść na teren Polski. - Zaproszenie tej organizacji do Polski to zwykłe rozbijanie katolickości w naszym kraju. To nie jest dyskusja na temat aborcji, tylko proaborcyjna propaganda – mówi.

Feministki szczycą się tym, że warsztaty poprowadzą „katolicy, którzy potrafili przeciwstawić się papieżowi." Jako przykład podają niezgodę na ekskomunikę nałożoną na tych, którzy pomogli 9-letniej brazylijskiej dziewczynce dokonać aborcji. Nie ukrywają, że chcą zaangażować do swojej inicjatywy polityków. Na razie wsparła ją posłanka lewicy Izabela Jaruga-Nowacka. - Trzeba w końcu przestać udawać, że nie ma problemu dzieci niechcianych, które po urodzeniu są maltretowane i porzucane – powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem”.

Działający od 1973 r. Katolicy na rzecz Wyboru za cel stawiają sobie dowodzenie, że tradycja katolicka "wspiera prawa moralne i ustawowe kobiet do podążania za własnym sumieniem w sprawach seksualności i zdrowia reprodukcyjnego". Ich główne postulaty to prawo kobiet do aborcji i upowszechnienie antykoncepcji.

Źródło: Fronda.pl 25.07.2009

Zobacz też: Katolicy z USA będą promować u nas aborcję, dziennik.pl 26.07.2009

czwartek, 23 lipca 2009

Wesprzyj "Wychowanie do abstynencji"

Czy chcecie mieć większy wpływ na przyszłość swoją i swoich bliskich, na ważne sprawy młodego pokolenia?


Zachęcamy do wsparcia programu "Wychowanie do Abstynencji", który po długich staraniach będzie wprowadzany do szkół. To wyjątkowy program wychowawczo-profilaktyczny, który może pomóc polskiej młodzieży.

Program ten jest wprowadzany do Polski przez Międzynarodową Fundację „Wiedzieć Jak”, której współpracownicy poszukując skutecznej pomocy dla polskiej młodzieży otrzymali materiały dotyczące wyjątkowej efektywności profilaktycznych działań w Luizjanie. Został on przystosowaniu do warunków polskich, a pomoce dydaktyczne są zalecane przez MEN
(Nr zalecenia 2283/2007)

W maju bieżącego roku odbyły się pierwsze w Polsce szkolenia nauczycieli w zakresie programu „Wychowanie do abstynencji”, a dzięki pomocy RCPS oraz Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi, od września przeszkoleni pedagodzy będą prowadzili zajęcia w wybranych szkołach Łodzi oraz województwa.

Koszt szkolenia np.: dla nauczycieli z jednego województwa wynosi ok. 55 000,-.

Zawsze trzeba mieć finansowy wkład własny (10-20%), najczęściej nie pokrywane są koszty przelotów wykładowców z Luizjany ok. 4 500,- zł od osoby.

Szczegółowe informacje : fund.wiedz.jak@gmail.com, tel.:(42) 6787917

Międzynarodowa Fundacja ” Wiedzieć Jak”

Łódź, ul. Bystrzycka 11

Volkswagen Bank Polska S. A.

96 2130 0004 2001 0437 9657 0001

Edukacja seksualna od września w polskich szkołach

Porozumienie na rzecz upowszechniania edukacji seksualnej w polskiej szkole zainicjowane przez proaborcyjną Federację na Rzecz Równości Kobiet i Planowania Rodziny proponuje nauczycielom elektroniczną wersję podręcznika do lekcji wychowania seksualnego. Jego propagowaniem ma zająć się Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Szefująca Federacji (polskiej filii największej proaborcyjnej organizacji na świecie Planned Parenthood) Wanda Nowicka uważa, że nauczyciele wychowania do życia w rodzinie powinni dysponować odpowiednim podręcznikiem, aby polskie standardy edukacji seksualnej dostosować do norm europejskich.

Jak twierdzi Nowicka, podręcznik ten miałby pokazywać, jak przygotować dzieci by zbyt wcześnie nie rozpoczynały aktywności seksualnej. Ponadto, informowałby jeszcze, co uczniowie - według standardów Federacji - powinni wiedzieć o antykoncepcji i zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową. Standardów tych - zdaniem edukatorów z podlegającej Federacji grupy Ponton - nie spełniają obecne zajęcia wychowania do życia w rodzinie.

"Pomoc" dla nauczycieli w prowadzeniu wychowania seksualnego miałaby być dostępna w formie elektronicznej od początku nowego roku szkolnego. O to, aby na czas dotarł on do pedagogów ma się zatroszczyć ZNP. Związek chce wskazać nauczycielom, co nowego pojawiło się w podstawach programowych w tej dziedzinie.

Przewodnik po edukacji seksualnej jest skierowany również do rodziców, którzy na początku nowego roku szkolnego będą musieli podjąć decyzję, czy chcą, aby ich dziecko uczestniczyło w lekcjach wychowania do życia w rodzinie.

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało rozporządzenie nowelizujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej - poinformowała Dorota Obidniak z zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Obowiązek zorganizowania tych zajęć spoczywa na dyrektorze szkoły, ale rodzice mają prawo do wyrażenia swojego sprzeciwu, jeśli nie życzą sobie, by ich dziecko uczestniczyło w tych zajęciach. W takiej sytuacji muszą napisać oświadczenie a ich dziecko nie zostanie objęte taką edukacją. - Liczymy na to, że edukacja seksualna stanie się czymś oczywistym po 1 września - mówiła Obidniak.

Źródło: fronda.pl, KAI 21.07.2009

Zobacz też: Edukacja seksualna do szkół !

Porażka edukacji seksualnej w Wielkiej Brytanii

Wychowanie seksualne po norwesku...

Rewolucja seksualna zagraża dzieciom - książka

Treść Porozumienia i jego sygnatariusze


środa, 22 lipca 2009

Prawa krwiodawcy


Każda pełnoletnia osoba, która nie przekroczyła 65. roku życia, czuje się zdrowa, waży nie mniej niż 50 kg, może zostać krwiodawcą. Osoba, która oddała bezpłatnie krew i została zarejestrowana w stacji krwiodawstwa, staje się honorowym dawcą krwi. Z uwagi na znaczenie krwi dla ratowania ludzkiego życia przepisy dają jej uprawnienia i przywileje.

Każdy krwiodawca może uzyskać bezpłatnie wyniki swoich badań laboratoryjnych (oznaczenie grupy krwi morfologia, badania wirusologiczne).

Zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy o publicznej służbie krwi krwiodawca
w dniu, w którym oddaje krew jest zwolniony od wykonywania pracy. Zwolnienie otrzymuje również na czas niezbędny do przeprowadzenia zaleconych przez stację okresowych badań lekarskich.

Oddawanie krwi trzeba wcześniej zgłosić pracodawcy, który ma obowiązek zwolnić krwiodawcę w tym dniu z pracy. oddanie krwi należy udokumentować zaświadczeniem ze stacji krwiodawstwa.
Pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia za czas (dzień), w którym oddał krew i nie był w pracy.
Koszt tego uprawnienia ponosi pracodawca.

Krwiodawcy przysługuje również zwrot kosztów przejazdu do jednostki organizacyjnej publicznej służby krwi - udokumentowane wydatki zwraca stacja.


Dawca, który oddał jedną jednostkę krwi pełnej (450 ml), może też liczyć na tzw. posiłek regeneracyjny w centrum krwiodawstwa, którego wartość kaloryczną określono w rozporządzeniu ministra zdrowia na 4,5 tys. kcal. Najczęściej występuje on w formie czekolady.

Od 1 lipca 2007 r. krwiodawcom przysługuje również ulga podatkowa z tytułu przekazania "darowizny na cele krwiodawstwa". Mogą ją odliczyć od dochodu. Ulga jest równa wysokości ekwiwalentu pieniężnego wypłacanego (wyjątkowo) za pobraną krew rzadkich grup. Ten ekwiwalent określają przepisy rozporządzenia ministra zdrowia na 130 zł za litr krwi.

Tyle dokładnie wynosi ulga, którą honorowy krwiodawca może sobie odpisać jako "darowiznę". Przy czym kwota tego odliczenia wchodzi do ogólnego limitu darowizn religijno-społecznych, których ma prawo dokonać podatnik - w wysokości nie większej niż 6 % dochodu. Podstawą do uznania ulgi jest dokument wydawany przez centrum krwiodawstwa, w którym podatnik oddawał krew.

Źródło: Rzeczpospolita.pl 13.07.2009

Poznań - potrzebna krew dla dziecka !

Półroczny Wojtuś ma wadę serca. Czeka go szereg operacji. Do każdej potrzebna jest krew, której wszędzie brakuje…

Jeśli chcesz i możesz - pomóż Wojtusiowi i jego rodzicom !

Krew można oddać w dowolnym punkcie krwiodawstwa, jeśli w Poznaniu to w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa przy ul. Marcelińskiej 44, ze wskazaniem na :

Wojciecha Zarzyckiego oraz szpitala: Uniwersytet Medyczny im K. Marcinkowskiego Klinika Kardiochirurgii Dziecięcej ul. Szpitalna 27/33 60-572 w Poznaniu.

Prześlij potwierdzenie rodzicom na adres: ul. Żabikowska 62E/27, 62-030 Luboń lub mailem: e.konczal.zarzycka@gmail.com Numery do rodziców tel. 662154049 Ewa –mama
i 604648361 -Piotr-tato Wojtka.

Zebrana krew będzie do dyspozycji szpitala i posłuży także innym chorym dzieciom.

Akcja pod patronatem honorowym ZT NSZZ Komendy Miejskiej Policji i ZT NSZZ Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu oraz Europejskiej Fundacji Honorowego Dawcy Krwi KrewniacyClub Poznań.

Najbliższe zbiórki odbywać się będą: 24 lipca 2009r. godz. 12:00-17:00 oraz
29 sierpnia 2009r. godz. 10:00-15:00 przed Poznańską Palmiarnią – zapraszamy !

Zobacz też: BLOG RODZICÓW WOJTUSIA


Więcej praw dla rodziców adopcyjnych

Rodzice adopcyjni korzystający z urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego będą mieli takie same uprawnienia i ochronę przed zwolnieniem jak pracujący rodzice biologiczni.

Wyrównywanie przywilejów dotyczyć będzie również osób korzystających od 2010 r. z urlopów ojcowskich i dodatkowych macierzyńskich. Zakończyły się konsultacje społeczne projektu nowelizacji kodeksu pracy poprawiającej przepisy związane z rodzicielstwem, które dyskryminują rodziców przysposobionych dzieci.

Wnioski w tej sprawie składali do resortu pracy rzecznik praw dziecka i rzecznik praw obywatelskich.

Więcej w artykule: Koniec urlopowej dyskryminacji rodziców, rp.pl 14.07.2009

Zobacz też: Ustawa rodzinna weszła w życie

Wystawa "Wybierz życie" w Bielsku Białej

W centrum Bielska-Białej od piątku można oglądać fotografie, składające się na antyaborcyjną wystawę „Wybierz życie”. Stolica Podbeskidzia jest kolejnym miejscem na mapie Polski, w którym mieszkańcy mogą zapoznać się z prawdziwym obliczem aborcji. Zdjęcia zabitych w fazie prenatalnej dzieci zestawione są z fotografiami prezentującymi m.in. eksperymenty przeprowadzane na zwierzętach, czy przykładami ludobójstwa na świecie.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO, organizatora wystawy, przypomina, że obecnie aborcja jest największym ludobójstwem na świecie. – Co roku w wyniku aborcji na całym świecie zabija się jest około 50 milionów dzieci, ale aborcja zabija nie tylko dzieci. Aborcja niszczy rodziny, niszczy tkankę społeczną. Ta wystawa pokazuje, jakie są owoce tzw. cywilizacji śmierci, ale także zachęca, by stanąć po stronie życia – mówił działacz na konferencji prasowej w siedzibie bielskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.

Bielska wystawa Fundacji PRO nawiązuje również do ekspozycji pt. „W obronie życia nienarodzonych” zorganizowanej przez miejscowy KIK w latach 1981-89. W wydanej obecnie broszurze, zawierającej wpisy do księgi wystawy, znajdują się relacje ludzi z całej Polski, w których podkreślają, jak bardzo to, co zobaczyli na zdjęciach zmieniło ich stosunek do aborcji.

Dzierżawski zaznaczył, że Fundacja nie prowadzi szczegółowej dokumentacji na temat reakcji widzów na wystawę, ale – jak powiedział – jest mu znany co najmniej jeden przypadek, w którym dzięki ekspozycji ocalone zostało życie poczętego dziecka. – Przypuszczam, że takich historii jest więcej – dodał.

Wystawa została pokazana po raz pierwszy w 2005 roku w Łodzi. Wkrótce podobne akcje przeprowadzono w kolejnych miastach Polski. Mieszkańcy Bielska-Białej będą mogli oglądać wystawę na Placu Chrobrego przez dwa tygodnie.

Źródło: KAI

Zobacz też: Wystawa "Wybierz życie" we Wrocławiu

Zachęcamy do wsparcia działalności Fundacji PRO:

Fundacja Pro
ul. Foksal 18 lok. 102, 00-372 Warszawa

Bank:
ING Bank Śląski S.A.
Nr konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Kansas: Obowiązkowe USG przed aborcją

Od początku lipca br. każda kobieta w stanie Kansas, która zdecyduje się na aborcję, musi co najmniej pół godziny przed „zabiegiem” zrobić obowiązkowe USG, które pozwoli jej zobaczyć poczęte dziecko i usłyszeć bicie jego serca.

Obrońcy życia mają nadzieję, że uratuje to wiele istnień ludzkich. Swoje prognozy opierają na wynikach dwuletnich badań przeprowadzonych przez dr. Erica J. Keroacka z Massachusetts. Wynika z nich, że ponad 75 % kobiet wahających się w kwestii aborcji, po zobaczeniu swojego dziecka na ekranie USG i po usłyszeniu bicia jego serca, rezygnuje z aborcji.


Ustawę podpisała w marcu br. ówczesna gubernator Kansas, a obecnie sekretarz zdrowia w administracji prezydenta USA, Kathleen Sebelius. Znana ze swojego proaborcyjnego stanowiska Sebelius w trakcie sprawowania urzędu w latach 2003-2008, aż czterokrotnie wetowała antyaborcyjne przepisy, jednak w końcu ustąpiła pod presją amerykańskiej opinii publicznej.

Źródło: „Nasz Dziennik” opr.PS 16.07.2009

Zobacz też: Obraz USG 12-tygodniowego dziecka

Gdybym tylko mogła...

Straszne urządzenie

Dziecko płaczące w łonie matki

wtorek, 21 lipca 2009

Norma McCorvey aresztowana za sprzeciw wobec aborcji

Norma McCorvey ("Jane Roe"), która występowała jako strona w sprawie "Roe vs. Wade", zakłóciła wraz z grupą obrońców zycia przesłuchanie sędzi Sonii Sotomayor przed senacką komisją sprawiedliwości. Latynoska prawniczka jest kandydatem na członka Sądu Najwyższego.

– Mylisz się Sotomayor! – zaczęła krzyczeć McCorvey podczas przesłuchania 13 lipca. Nominowana w styczniu przez Baracka Obamę sędzina Sądu Najwyższego jest pierwszą kobietą pochodzenia latynoskiego na tym najbardziej prestiżowy, stanowisku w amerykańskim świecie prawniczym.

Policja aresztowała Normę McCorvey jak również trójkę innych osób, które wraz z małą grupą ludzi protestowali na zewnątrz siedziby Sądu w Waszyngtonie. Jeden z demonstrantów ubrany był w czarną togę i na znak sprzeciwu wobec poglądów sędziny Sotomayor trzymał przy boku sierp. Inni trzymali transparenty z napisem „Stop dla aborcji” i zdjęciami zabitych dzieci.

„Jestem tu, by sprzeciwić się nominacji Sotomayor” – powiedziała McCorvery przed przesłuchaniem. Dodała, że sędzina jest niegodna zajmowanego przez siebie stanowiska i z powodu swoich poglądów nie powinna przyjmować Komunii św.



Na początku 1970 r. McCorvey oświadczyła, że zaszła w ciążę w następstwie gwałtu, dokonanego na niej przez grupę chuliganów. Jej świadectwo natychmiast podchwyciły dwie młode prawniczki Sarah Weddington i Linda Coffee, świeżo upieczone absolwentki Uniwersytetu Teksaskiego, które potrzebowały „klientki”, w celu obalenia istniejącego od stu lat zakazu zabijania dzieci poczętych w tym stanie. Skontaktowały się więc z Normą, aby ta domagała się udzielenia zgody na „zabieg”, zamiast prosić o adopcję dla dziecka, które by urodziła.

Rozpoczął się wówczas ciągnący się kilka lat proces, znany jako sprawa “Roe przeciw Wade”, zakończony ostatecznie wydaniem w styczniu 1973 r. przez Sąd Najwyższy zgody na dokonywanie aborcji we wszystkich 50 amerykańskich stanach.

Tymczasem sama sprawczyni urodziła dziecko i oddała je do adopcji. W 1987 r. przyznała, że wcale nie została zgwałcona i że ojcem jej dziecka jest znany jej mężczyzna. Kłamstwem były również zeznania jej domniemanych gwałcicieli. W 1998 r. kobieta przeszła na katolicyzm i od tamtego czasu działa na rzecz obrony życia.

Źródło: Fronda.pl, KAI, huffingtonpost.com

Zobacz też: Roe v.Sotomayor

Eugeniczne poglądy amerykańskiej sędziny

Sędzia amerykańskiego Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg stwierdziła w jednym z wywiadów dla "New York Times", że należy ograniczyć przyrost naturalny wśród tych grup społecznych, które są "zbędne".
W jej opinii, jedynym rozwiązaniem tego problemu jest finansowanie przez państwo aborcji dla kobiet reprezentujących te grupy. Ginsburg przez całą rozmowę nie ukrywa swoich feministycznych poglądów, popierając przy tym zabijanie dzieci poczętych we wszystkich możliwych przypadkach.

Więcej w artykule: Eugenika według sędzi Ginsburg, ND 14.07.2009

Zobacz też: Eugenika


Francuskie położne mogą podawać środki poronne

Uchwalona przez Francuskie Zgromadzenie Narodowe ustawa znana pod nazwą "Szpital, pacjenci, zdrowie, terytorium" daje położnym zezwolenie na przepisywanie pigułek poronnych RU-486.
Ustawa wywołała protesty położnych. Ostro krytykują ją francuskie organizacje pro-life.

Dla Cécile Demarset, akuszerki z regionu Tours, "sensem zawodu jest towarzyszenie kobiecie w przyjęciu życia, narodzeniu dziecka", a nie jego niszczenie. Chantal Briot ze szpitala uniwersyteckiego w Caen (CHU) powiedziała, że "chociaż aborcja jest dozwolona i praktykowana we Francji, to nie jest rolą położnych nakłanianie do niej, a tym bardziej jej praktykowanie.".

" Przed przyjęciem prawa Veil w 1975 r. depenalizującego aborcję, położne były oskarżane o jej nielegalne przeprowadzanie. Obecna ustawa przykleja taką etykietę do naszego zawodu, którego misja jest całkowicie inna
- twierdzi Anne-Marie Giraud, studentka w szkole położnych. Jak zaznacza, "ułatwianie dostępu do aborcji, którego dokonuje nowe prawo, stwarza groźbę bagatelizowania życia i jego ignorancji".

Istnieje obawa, że upowszechnienie aborcji będzie oznaczać zmniejszenie nakładów w służbie zdrowia i pogorszenie warunków pracy, w jakich położne wykonują czynności przy oczekujących narodzin dziecka kobietach.

Źródło: Położne nie chcą etykietek aborterek, ND 06.07.2009

Zobacz też: Francuskie położne nie chcą podawać pigułki poronnej


Polska powstrzymała aborcyjną ofensywę ONZ

Polskie weto powstrzymało ONZ przed przyjęciem deklaracji, która definiowała prawo do aborcji jako jedno z praw człowieka.
Forsowała je amerykańska delegacja. Przeciwko opowiedziały również Irlandia i Malta, które miały tylko głos doradczy w Radzie, mającej przyjąć deklarację.

Z całej Rady przeciw zagłosowała tylko Polska. W ten sposób dążenie przez ONZ do zdefiniowania aborcji jako prawa człowieka i usługi medycznej udało się zablokować.

Więcej w artykule Aborcyjna ofensywa odparta.Dzięki Polsce. Fronda.pl 18.07.2009

Zobacz też: Polska zablokowała w ONZ prawo do aborcji, dziennik.pl 20.07.2009

poniedziałek, 20 lipca 2009

V Światowy Kongres Rodzin już w sierpniu


Dwa lata temu w Warszawie a w tym roku w Amsterdamie (Holandia) od 10 do 12 sierpnia, spotkają się uczestnicy V Światowego Kongresu Rodzin pt. "Rodzina znaczy więcej niż każdy sam".

To największe światowe spotkanie rodzin, liderów
organizacji pozarządowych, przedstawicieli kościołów i grup wyznaniowych oraz polityków będzie kontynuowało debatę o aktualnej sytuacji rodzin, zagrożeniach oraz osiągnięciach w budowaniu cywilizacji życia.

Uczestnicy V
Światowego Kongresu Rodzin po raz kolejny publicznie wyrażą swoje oczekiwania wobec przedstawicieli rządów i parlamentów, polityków, przedstawicieli świata kultury o poszanowanie praw rodziny zbudowanej na związku kobiety i mężczyzny, praw rodziców do wychowania dzieci oraz ochrony praw i godności życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.

Informujemy że książka "Rodzina wiosną dla Europy i świata", zawierająca ponad 100 wykładów wygłoszonych na IV Światowym Kongresie Rodzin jest jeszcze dostępna w sprzedaży.


Kolejny proces sądowy za mówienie prawdy

Publicystka Joanna Najfeld została pozwana do sądu przez proaborcyjną aktywistkę Wandę Nowicką - szefową Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Powodem do wszczęcia procesu była wypowiedź Najfeld na antenie TVN24 w dniu 13 lutego br., w której zarzuciła Wandzie Nowickiej związki z biznesem aborcyjno-antykoncepcyjnym.

- Organizacja pani Nowickiej jest częścią międzynarodowego koncernu, największego w ogóle, providerów aborcji i antykoncepcji. Pani po prostu jest na liście płac tego przemysłu – powiedziała wówczas Najfeld.

Jak informuje portal Fronda.pl, Nowicka twierdzi, że jej organizacja "działa non profit", a ona "nie jest opłacana, jawnie ani niejawnie, przez jakiekolwiek organizacje ani korporacje, ani jakikolwiek przemysł, w szczególności "przemysł providerów aborcji i antykoncepcji".

Prawnik Nowickiej pozwał do sądu Joannę Najfeld, gdyż – jak twierdzi - "pomówiła Wandę Nowicką, za pomocą środków masowego przekazu, o takie postępowanie, które może poniżyć ją w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla rodzaju działalności prowadzonej przez Wandę Nowicką". W związku z pozwem z artykułu 212, par.2 Kodeksu Karnego Joannie Najfeld grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub 2 lata więzienia.

Pozwana udostępniła stronę internetową MamProces.pl, na której publikuje skrót powszechnie dostępnych wiadomości na temat Wandy Nowickiej. Wśród nich można znaleźć informacje o znaczących nagrodach pieniężnych i grantach, przyznanych na rzecz projektów realizowanych przez inicjatywy, którymi kieruje Nowicka.



"Sieć ASTRA, współzałożona przez Nowicką oraz kierowana w Polsce przez Federację otrzymała niedawno nagrodę na ręce Wandy Nowickiej od Sigrid Rausing Trust, przyznawaną za promocję „praw kobiet”. Nagroda wyniosła 100,000 funtów" – brzmi jedna z informacji podanych na wspomnianej stronie.

Ponadto Towarzystwo Rozwoju Rodziny, które wchodzi w skład Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny jest akredytowanym członkiem IPPF w Polsce.

Zdaniem publicystki, pozew Nowickiej to próba szykanowania. Joanna Najfeld wyjawia na stronie MamProces.pl, że już wcześniej spotykała się groźbami pod swoim adresem: - Moi oponenci ostrzegali, grozili, zakładali fałszywe strony w Internecie… a ja myślałam, że na straszeniu się skończy, bo przecież w demokratycznym, wolnym od 20 lat kraju można chyba mówić co się myśli, nawet o rzeczach niewygodnych dla silniejszych ode mnie władzą i pieniędzmi. No więc mówiłam.

Publicystka alarmowała m.in., że aktywiści aborcyjni są powiązani z ogromnym biznesem aborcyjno-antykoncepcyjnym, który na zabijaniu dzieci i masakrowaniu kobiet zarabia krocie. Że wychowanie seksualne to nachalna akwizycja różnych farmakologicznych chemikaliów, od antykoncepcji, przez niebezpieczne szczepionki, po zabójcze środki poronne.

Joanna Najfeld zwraca uwagę na inne równoległe procesy, w których, za wypowiedzi na temat aborcji i dewiacji seksualnych, oskarżani są katolicy: sprawę Alicji Tysiąc przeciw "Gościowi Niedzielnemu" oraz kilka procesów wytoczonych przez aktywistę gejowskiego Krystiana Legierskiego politykom, którzy mieli odwagę nazywać homoseksualizm zaburzeniem.

Posiedzenie pojednawcze w sprawie jaką Joannie Najfeld wytoczyła Wanda Nowicka zostało odroczone do 30 października. Pozywająca nie stawiła się w sądzie. Obecny był jedynie jej pełnomocnik.

Źródło: Fronda.pl, MamProces.pl opr. PS

Zobacz też: Proces Alicja Tysiąc vs. Gość Niedzielny

© puls pro-life