wtorek, 21 lipca 2009

Norma McCorvey aresztowana za sprzeciw wobec aborcji

Norma McCorvey ("Jane Roe"), która występowała jako strona w sprawie "Roe vs. Wade", zakłóciła wraz z grupą obrońców zycia przesłuchanie sędzi Sonii Sotomayor przed senacką komisją sprawiedliwości. Latynoska prawniczka jest kandydatem na członka Sądu Najwyższego.

– Mylisz się Sotomayor! – zaczęła krzyczeć McCorvey podczas przesłuchania 13 lipca. Nominowana w styczniu przez Baracka Obamę sędzina Sądu Najwyższego jest pierwszą kobietą pochodzenia latynoskiego na tym najbardziej prestiżowy, stanowisku w amerykańskim świecie prawniczym.

Policja aresztowała Normę McCorvey jak również trójkę innych osób, które wraz z małą grupą ludzi protestowali na zewnątrz siedziby Sądu w Waszyngtonie. Jeden z demonstrantów ubrany był w czarną togę i na znak sprzeciwu wobec poglądów sędziny Sotomayor trzymał przy boku sierp. Inni trzymali transparenty z napisem „Stop dla aborcji” i zdjęciami zabitych dzieci.

„Jestem tu, by sprzeciwić się nominacji Sotomayor” – powiedziała McCorvery przed przesłuchaniem. Dodała, że sędzina jest niegodna zajmowanego przez siebie stanowiska i z powodu swoich poglądów nie powinna przyjmować Komunii św.



Na początku 1970 r. McCorvey oświadczyła, że zaszła w ciążę w następstwie gwałtu, dokonanego na niej przez grupę chuliganów. Jej świadectwo natychmiast podchwyciły dwie młode prawniczki Sarah Weddington i Linda Coffee, świeżo upieczone absolwentki Uniwersytetu Teksaskiego, które potrzebowały „klientki”, w celu obalenia istniejącego od stu lat zakazu zabijania dzieci poczętych w tym stanie. Skontaktowały się więc z Normą, aby ta domagała się udzielenia zgody na „zabieg”, zamiast prosić o adopcję dla dziecka, które by urodziła.

Rozpoczął się wówczas ciągnący się kilka lat proces, znany jako sprawa “Roe przeciw Wade”, zakończony ostatecznie wydaniem w styczniu 1973 r. przez Sąd Najwyższy zgody na dokonywanie aborcji we wszystkich 50 amerykańskich stanach.

Tymczasem sama sprawczyni urodziła dziecko i oddała je do adopcji. W 1987 r. przyznała, że wcale nie została zgwałcona i że ojcem jej dziecka jest znany jej mężczyzna. Kłamstwem były również zeznania jej domniemanych gwałcicieli. W 1998 r. kobieta przeszła na katolicyzm i od tamtego czasu działa na rzecz obrony życia.

Źródło: Fronda.pl, KAI, huffingtonpost.com

Zobacz też: Roe v.Sotomayor

2 komentarze:

  1. 40 lat za późno... Norma, masz dużo krwi na rękach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej późno niż wcale, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń

© puls pro-life