środa, 30 września 2009

Dlaczego zabito Jima Pouillon ?

Amerykański obrońca życia, Jim Pouillon zginął 11 września br. zastrzelony przed liceum w Owosso w stanie Michigan.
Stał tam, jak co drugi-trzeci dzień, z dużym antyaborcyjnym plakatem. Do 63-letniego Pouillona, inwalidy z ciężką niewydolnością oddechową, który poruszał się z przenośnym zbiornikiem tlenu, zabójca oddał kilkanaście strzałów. Jak powiedział śledczym, zabił sławnego w miasteczku działacza pro-life z powodu jego misji i posłannictwa. Jim Pouillon często dostawał anonimy, w których grożono mu śmiercią.
John był dobrze znany w środowisku obrońców życia. Jego zabójca, Harlan Drake, przyznał, że wybrał ofiarę ze względu na jej poglądy, z którymi "nie może się zgodzić".

Portal Lifesitenews.com umieścił na swojej stronie internetowej analizę zachowania mediów po śmierci Pouillona. Zdaniem redaktora naczelnego portalu, Steve`a Jalsevaca, nastała osobliwa cisza i niewiele tytułów pamięta już co się stało 11 września. Zupełnie inaczej - twierdzi dziennikarz - niż po śmierci długoletniego lekarza - aborcjonisty George`a Tillera, kreowanego przez media głównego nurtu na męczennika zwolenników „prawa do wyboru”.

Źródło: prolife.pl, fronda.pl 14.09.2009




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life