środa, 30 września 2009

Nie sprzedaję antykoncepcji - wywiad z mgr Małgorzatą Prusak


Z Małgorzatą Prusak, magistrem farmacji i teologii, prelegentką na 26. Światowym Kongresie Federacji Farmaceutów Katolickich (FIPC), który odbywał się w Poznaniu pod hasłem "Bezpieczeństwo leku - etyka i sumienie farmaceuty", rozmawia Izabela Borańska-Chmielewska

- Polscy farmaceuci mogą bez przeszkód pracować w zgodzie ze swoim sumieniem czy wręcz przeciwnie?


- Niestety, stosunkowo niewielu farmaceutów stosuje klauzulę sumienia w praktyce. Niektórzy przestrzegają klauzuli sumienia i nie sprzedają środków antykoncepcyjnych, po prostu odmawiają tego pacjentkom lub odsyłają je do innego farmaceuty. Inni mówią, że danego środka nie ma, mimo że znajduje się on na stanie apteki.
Farmaceuci godzą się na takie rozwiązanie, gdyż jedynie na takie zachowania wyrażają zgodę niektórzy kierownicy lub właściciele aptek. Jednym słowem - wolą skłamać, niż sprzedać środki antykoncepcyjne. Ja po prostu odmawiam. Są też nieliczne apteki, które w ogóle nie posiadają tego typu produktów. Znam osobiście dwie. To jest najbardziej przyjazne miejsce dla katolickich farmaceutów. Farmaceuci pragnący pracować zgodnie z sumieniem mają niejednokrotnie trudności ze znalezieniem pracy, a może bardziej pracodawcy, który by im na to pozwolił.

- W jaki sposób reagują pacjentki, gdy odmawia Pani sprzedaży środków antykoncepcyjnych?

- Różnie. Na ogół są zaskoczone. Większość twierdzi wtedy, że pomyliłam się, wybierając zawód farmaceuty, że jestem od sprzedawania, a nie od umoralniania. Mimo że ja nikogo nie umoralniam, tylko krótko mówię, iż nie sprzedaję, nie wchodząc w szczegóły. Chyba że dana pani jest chętna do takiej rozmowy i pyta dlaczego. Wtedy podaję argumenty. Jednak na ogół klientki są wzburzone, pytają, jak śmiem im odmówić. Zdarzyło się także, że zostałam obrzucona epitetami. Wtedy taka sytuacja jest dla mnie bardzo przykra. Bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś przyznał, iż mam prawo, aby odmówić.


- Dlaczego niektórzy klienci odmawiają farmaceutom prawa do postępowania w zgodzie z sumieniem?

- Być może jest to związane z wyrzutami sumienia, że stosują te środki. Czują się w jakiś sposób oceniani. Ale należy pamiętać i odróżnić dwie sprawy: mianowicie ja jako farmaceuta nie oceniam osoby, tylko jej postępowanie. Bo jeśli odmawiam, to znaczy, że uważam, iż to, co robi, jest złe, a nie że ta osoba jest zła. Nie zgadzam się na pewne działania i na uczestniczenie w nich. Natomiast pacjentki często pewnie myślą, że ja je potępiam, odrzucam, oceniam. A tak nie jest. Zawód farmaceuty to naprawdę ciężki kawałek chleba...

- Prawo gwarantuje farmaceutom odmowę sprzedaży np. środków poronnych?

- Nie do końca. Nie mamy w ustawie o prawie farmaceutycznym zagwarantowanej tej wolności, jaką mają lekarze. Lekarz ma zapisane w ustawie o zawodzie lekarza, że może odmówić uczestniczenia w czynnościach, które są niezgodne z jego sumieniem. Tymczasem w ustawie o zawodzie farmaceuty nie ma takiego zapisu. Mamy kodeks etyczny, w którym zapisane jest tylko, że farmaceuta może postępować zgodnie ze swoim sumieniem, ale nie jest zaznaczone, iż może odmawiać w sytuacjach, kiedy coś jest sprzeczne z jego sumieniem. Owszem, był projekt kodeksu etycznego, który został zaprezentowany na V Krajowym Zjeździe Aptekarzy na początku 2008 roku, gdzie między innymi było określone, że farmaceuta może odmawiać w takich właśnie sytuacjach. Ale niestety nie został on przyjęty. Często sami farmaceuci odmawiają sobie prawa do sprzeciwu sumienia, tłumacząc się, iż skoro ustawy wyraźnie im na to nie pozwalają, to nie mogą z tego korzystać. A przecież jak każdy obywatel mają konstytucyjne prawo do wolności sumienia. Poza tym ustawy, które zobowiązują do czynów przeciw życiu, nie są wiążące dla sumienia.

- Ilu zna Pani farmaceutów, którzy nie godzą się na wydawanie antykoncepcji?


- Spotkałam wielu farmaceutów w Stowarzyszeniu Farmaceutów Katolickich, którzy mają na tę kwestię taki sam pogląd jak ja, lecz nie wszyscy mają warunki do pełnej odmowy, do tego, by nie kłamać, iż tych tabletek nie ma, mimo że stoją na półce. Na pełną odmowę na ogół nie zgadzają się kierownicy aptek.
W niektórych aptekach wygląda to w ten sposób, że jeśli dany aptekarz nie chce sprzedawać środków antykoncepcyjnych, to kieruje pacjentkę do okienka obok. Ja nie kieruję do okienka obok, nie wskazuję innego miejsca. Niektórzy farmaceuci wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec antykoncepcji postkoitalnej (stosowanej po stosunku, tzw. pigułka po) czy też wkładek domacicznych, gdyż wykazują one działanie poronne.

Co do tzw. zwykłej antykoncepcji łamią się, chociaż jest złem samym w sobie, a dodatkowo środki te mogą także działać wczesnoporonnie, nie mówiąc już o ich szkodliwym działaniu na organizm kobiety. Tłumaczą, że nie wiedzą, w jakim celu preparat antykoncepcyjny jest zapisany na recepcie. Często stosuje się je na tak zwane uregulowanie cyklu. Wiadomo, iż cel zastosowania danego środka - antykoncepcyjny czy też leczniczy - nie niweluje następstw etycznych odnośnie do potencjalnego działania uniemożliwiającego zagnieżdżenie embrionu w macicy. Z praktyki wiem, że kobiety, które mają przyjmować te środki w celach leczniczych, nie oburzają się na odmowę sprzedaży, same mówią, iż to w celach leczniczych, i są chętne do rozmowy. W takich wypadkach wyjaśniam skutki etyczne i realizuję receptę.

4 komentarze:

  1. To może niech Pani zmieni zawód, jak ten jest niezgodny z Pani sumieniem?

    Przecież to jest jakaś chora paranoja. Jakie ma Pani prawo okłamywać czy w ogóle odmawiać komukolwiek dostępu do legalnych środków? To jest Pani zawód i obowiązek, jeśli się nie podoba, proszę sobie poszukać innej pracy, a nie dręczyć ludzi przez Pani chore zabobony i urojenia.

    Jest Pani chorą osobą, zamiast sprzedawać leki proszę zacząć je brać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Licznik pokazuje ile dzieci zabito od chwili gdy otworzyłeś tą stronę www.U mnie 375,4 - ciekawe tylko jakie organy są w tych czterech dziesiątych ?

    OdpowiedzUsuń
  3. po prostu baba nie wie co robi moze jej chlop potrzebny i przestanie wariowac

    OdpowiedzUsuń
  4. Stowarzyszeniu Farmaceutów Katolickich ciąży niezmiernie obecne prawo, mianowicie ustawa z dnia 6 września 2001 r. (prawo farmaceutyczne), która stwierdza, że:Art. 95. 1. Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności ze szczególnym uwzględnieniem leków refundowanych, na które ustalono limit ceny na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 2.2. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny na wniosek kierownika apteki może zwolnić aptekę z prowadzenia środków odurzających grupy I-N i substancji psychotropowych grupy II-P.3. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu leczniczego, w tym również leku recepturowego, farmaceuta, o którym mowa w art. 88 ust. 1, powinien zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z pacjentem.Co więcej, zgodnie z ustawą (Art. 86) na pracownikach aptek ciąży obowiązek udzielania informacji na temat produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Obecnie zatem farmaceuta nie ma prawa odmówić sprzedaży hormonalnych preparatów antykoncepcyjnych, prezerwatyw czy antykoncepcyjnych wkładek wewnątrzmacicznych (tzw. spiral), ma za to obowiązek udzielania na ich temat informacji pacjentom oraz sprowadzenia w ustalonym z klientem terminie produktów tymczasowo w aptece niedostępnych. Prawo przewiduje zresztą sankcje dla placówek, które powyższych regulacji nie przestrzegają (Art. 103):Wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie, jeżeli:(...)3) apteka nie zaspokaja w sposób uporczywy potrzeb ludności w zakresie wydawania produktów leczniczych. Wszystko wskazuje na to, że aptekarze katoliccy planują zastąpić rzekomą dyskryminację polskich farmaceutów realną dyskryminacją pacjentek i pacjentów, którzy katolikami nie są bądź nie zgadzają się z rygorystyczną interpretacją katolickich powinności. Czemu piszę o rzekomej dyskryminacji? Nikt religijnego aptekarza nie zmusza do stosowania preparatów antykoncepcyjnych, nikt także nie oczekuje odeń aprobaty dla wyborów światopoglądowych klientów. Od niego wymaga się jedynie dystrybucji środków medycznych akceptowanych przez prawo i dostarczania rzeczowej informacji na ich temat — to podstawa obowiązków zawodowych farmaceuty. Zastosowanie zdobytej informacji czy zakupionych leków to kwestia sumienia pacjenta.Można by zastanawiać się, czy właściciel apteki prywatnej nie powinien mieć prawa decydowania o swoim asortymencie, jednak apteka nie jest traktowana przez prawo jak zwykły sklep. Ustawa wyraźnie mówi:Art. 86. 1. Apteka jest placówką ochrony zdrowia publicznego, w której osoby uprawnione świadczą w szczególności usługi farmaceutyczne, o których mowa w ust. 2.2. Nazwa apteka zastrzeżona jest wyłącznie dla miejsca świadczenia usług farmaceutycznych obejmujących:1) wydawanie produktów leczniczych i wyrobów medycznych, określonych w odrębnych przepisach;2) sporządzanie leków recepturowych, w terminie nie dłuższym niż 48 godzin od złożenia recepty przez pacjenta, a w przypadku recepty na lek recepturowy zawierający środki odurzające lub oznaczonej „wydać natychmiast" — w ciągu 4 godzin;3) sporządzenie leków aptecznych;4) udzielanie informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych.Właściciel apteki godzi się zatem prowadzić biznes bardzo konkretnej, ściśle zdefiniowanej przez prawo natury i na sam wolny rynek powoływać się nie może.

    OdpowiedzUsuń

© puls pro-life