czwartek, 10 grudnia 2009

Martwy przepis o kastracji chemicznej pedofilów

Chociaż przepis wprowadzający tzw. chemiczną kastrację został już przyjęty przez Sejm i podpisany przez prezydenta, to na razie pozostanie martwy.

Wiele poradni psychiatrycznych, które dotychczas wyrażały zainteresowanie terapią pedofilów poprzez tzw. chemiczną kastrację, po protestach okolicznych mieszkańców oraz krytyce w lokalnej prasie, wycofało się. - Te ośrodki są społeczeństwu konieczne, ale nikt nie chce ich mieć blisko siebie – stwierdziła prof. Maria Beisert z placówki w Poznaniu. Inny problem to brak środków na tego typu terapię.

Nie tylko z tych powodów część specjalistów poddaje w wątpliwość tę terapię. Uznają ją za nieskuteczną. I nie chodzi o to, że nie jest to kastracja chirurgiczna, która jest zakazana - Trzeba pamiętać, że pedofilia tkwi w głowie, a nie w męskim narządzie. Pedofil, którego zmusimy do brania leków, nie przestanie fantazjować na temat dzieci i dążyć do urzeczywistnienia tych fantazji. Może nawet po kryjomu wziąć lekarstwa o przeciwnym działaniu, np. zastrzyki z testosteronem – ostrzega kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, prof. Janusz Heitzman. Zaznacza, że stosowanie przez pedofila specjalnych leków może wywołać większą agresję, która może ich doprowadzić do tego, że mogą zabić swoje ofiary.

Przede wszystkim, jak twierdzą specjaliści, jest potrzebne monitorowanie osób z takim skłonnościami, czego dowodzą statystyki. Aż 20 % pedofilów, którzy poddali się leczeniu, ma nawroty choroby.

Źródło: dziennik.pl opr.fronda.pl 09.12.2009

Zobacz też: Rząd nie ma za co kastrować pedofilów, dziennik.pl 09.12.2009

Drasius Kedys - Bohater naszych czasów, tygodnik.onet.pl 20.10.2009

Będzie pierwszy w Polsce ośrodek dla przestępców seksualnych rynekzdrowia.pl 02.10.2009

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life