czwartek, 27 maja 2010

Przestroga przed "szwecjalizmem"

W Szwecji, prawie 20 tys. dzieci rocznie odbiera się rodzicom i umieszcza w ośrodkach opiekuńczych. Pretekstem decyzji urzędników bywają nawet przypadkowe urazy, np. podczas zabawy.

Przed fatalnymi skutkami ingerencji państwa w rodzinę przestrzegała w Warszawie szwedzka prawniczka Ruby Harrold-Claesson, przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka.

Harrold-Claesson spotkała się z przedstawicielami organizacji rodzinnych. Nie ukrywa, że niepokojem napawa ją treść uchwalonej 6 maja przez Sejm RP ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Szwedka przywołała liczne przypadki łamania praw rodziców oraz ich dzieci przez instancje państwa, uzurpujące sobie prawo do decydowania o losie obywateli. Zaznaczyła, że działania takie są skutkiem ustawy z 1979 roku o zakazie bicia dzieci. Ustawa miała chronić dzieci przed przemocą, a doprowadziła do głębokich urazów.

Przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka podkreśliła, że skutkiem szwedzkiej ustawy z 1979 r. jest nagminna kryminalizacja normalnych rodziców, destrukcja procesu wychowawczego, poważne zaburzenia osób, które przeszły przez ten brutalny eksperyment społeczny.

Źródło: HLI 19.05.2010

Zobacz też: Katastrofalne skutki ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ekai 19.05.2010

Postęp wychowawczy po polsku

Wyraź sprzeciw wobec ustawy zakładającej kontrolę życia prywatnego przez państwo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life