czwartek, 25 listopada 2010

Zamieszanie wokół wypowiedzi Papieża Kościoła Katolickiego na temat prezerwatyw

Słynna wypowiedź papieża Benedykta XVI, dotycząca stosowania prezerwatyw przez „męską prostytutkę”, wywołała wiele zamieszania, głównie za sprawą świeckich mediów, które po pierwsze przedstawiły ją w oderwaniu od szerszego kontekstu, a po drugie ją nadinterpretowały, chcąc widzieć w tym przełom w samym nauczaniu Kościoła dotyczącym antykoncepcji.

Jak przyznaje wielu komentatorów katolickich, największą winą za ten stan rzeczy należy jednak obarczyć samą gazetę watykańską „L’Osservatore Romano”, która zdaniem Phila Lawlera wydawcy Catholic Words News, nie wywiązała się z obowiązku wstrzymania publikacji do czasu oficjalnej prezentacji książki pt. „Światło świata. Papież, Kościół, znaki czasów” – wywiadu rzeki z Benedyktem XVI. Co więcej w tłumaczeniu z niemieckiego oryginału tekstu książki na język włoski pojawiła się sugestia, jakoby papieżowi chodziło zarówno o prostytuujących się mężczyzn jak i kobiety.

Poniżej prezentujemy fragment z książki niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda.

Peter Seewald: Przy okazji podróży do Afryki w marcu 2009 r. watykańska polityka w sprawie AIDS po raz kolejny stała się celem krytyki mediów. 25 proc. wszystkich ofiar AIDS na całym świecie jest leczonych w katolickich obiektach. W niektórych krajach, takich jak np. Lesotho, statystyki mówią o 40 proc. W Afryce, jak stwierdził Wasza Świątobliwość, to tradycyjne nauczanie Kościoła okazało się jedynym, pewnym sposobem na powstrzymanie rozprzestrzeniania się HIV. Krytycy, w tym niektórzy w szeregach Kościoła, uważają, że szaleństwem jest zabranianie używania prezerwatyw grupom wysokiego ryzyka.

Odpowiedź papieża: Media całkowicie zignorowały resztę podróży do Afryki, tylko ze względu na tę jedną wypowiedź. Ktoś mnie zapytał, dlaczego Kościół katolicki przyjmuje nierealistyczne i nieskuteczne stanowisko w sprawie AIDS. W tym momencie czułem, że zostałem sprowokowany, gdyż Kościół czyni więcej niż ktokolwiek inny w tej materii. Sprostowałem tę wypowiedź, ponieważ Kościół jest jedyną instytucją, która jest blisko tych ludzi i konkretnie im pomaga poprzez prewencję, edukację, pomoc, radę i towarzyszenie im w chorobie. A także dlatego, że nie ma sobie równych w leczeniu tak wielu ofiar AIDS, zwłaszcza dzieci z AIDS.

Miałem okazję odwiedzić jeden z obwodów i rozmawiać z pacjentami. To była prawdziwa odpowiedź: Kościół czyni więcej niż ktokolwiek inny, bo nie mówi z trybunału gazet, ale pomaga swoim braciom i siostrom, którzy faktycznie cierpią. W mojej wypowiedzi nie wyraziłem ogólnego stanowiska w kwestii stosowania prezerwatyw, ale powiedziałem tylko - i to właśnie wywołało tak wielką agresję - że nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego problemu poprzez dystrybucję prezerwatyw. Wciąż jest wiele do zrobienia. Musimy być blisko ludzi, musimy pouczać ich i im pomagać zarówno przed, jak i po nabawieniu się przez nich tej choroby.

W rzeczywistości, ludzie mogą dostać prezerwatywy wszędzie i kiedy chcą. Ale to tylko dowodzi, że same prezerwatywy nie rozwiążą tego problemu. Trzeba zrobić więcej. Tymczasem w sferze świeckiej opracowano tzw. Teorię ABC: Abstynencja - Bycie wiernym - Prezerwatywa, zgodnie z którą stosowanie prezerwatyw dopuszcza się tylko w ostateczności, kiedy dwa inne punkty nie są spełnione. Oznacza to, że sama fiksacja na punkcie prezerwatyw oznacza banalizację seksualności, która mimo wszystko jest niebezpiecznym źródłem postawy niepostrzegającej seksualności, jako wyrazu miłości, ale jedynie jako swego rodzaju uzależnienie. Dlatego walka z banalizacją seksualności jest także walką o to, aby seksualność traktowano jako wartość pozytywną i aby mogła ona mieć pozytywny wpływ na całą istotę człowieka.

Mogą zaistnieć uzasadnione przypadki – gdy na przykład męska prostytutka korzysta z prezerwatywy – to może stanowić pierwszy krok do umoralnienia: drobny wyraz odpowiedzialności, by przywrócić świadomość tego, że nie wszystko jest dozwolone i nie można robić wszystkiego, co się chce. Jednak to nie jest sposób na radzenie sobie ze złem zakażenia wirusem HIV. Rozwiązaniem tego problemu jest wyłącznie humanizacja seksualności.


Peter Seewald: Czy zatem, Wasza Świątobliwość mówi, że Kościół katolicki faktycznie nie sprzeciwia się zasadzie stosowania prezerwatyw?

Odpowiedź papieża: Oczywiście, nie jest to realne czy moralne rozwiązanie problemu. Jednak, w jednym czy drugim przypadku zamiar, by ograniczyć zagrożenie zarażeniem, może stanowić pierwszy krok na drodze do inaczej przeżywanej, bardziej ludzkiej seksualności.


Więcej w artykule: Papież nie zmienia nauczania na temat antykoncepcji, a winę za zamieszanie ponosi watykańska gazeta "L'Osservatore Romano", PS, 23.11.2010



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life