piątek, 18 marca 2011

Historia Josepha Maraachli - dziecka, któremu odmówiono pomocy medycznej


Joseph Maraachli ma 13 miesięcy i cierpi na nieuleczalną chorobę genetyczną, która powoduje jego powolne umieranie. Dramat jest tym większy, że kanadyjski sąd nie zezwolił rodzicom zabrać dziecka do domu, aby mogło umrzeć wśród kochającej go rodziny.


Niecałe 7 miesięcy temu Joseph trafił do szpitala w London Health Sciences Centre w kanadyjskiej prowincji Ontario. Ponieważ nie może samodzielnie oddychać został tam podłączony do respiratora. Jednak po pewnym czasie lekarze doszli do wniosku, że dziecko należy odłączyć od tego urządzenia, bo nie ma szans na wyzdrowienie.

Matka chciała, aby wykonać u dziecka zabieg tracheotomii (zabieg otwarcia przedniej ściany tchawicy i wprowadzenie rurki do światła dróg oddechowych i tą drogą prowadzenie wentylacji płuc), aby mogła zabrać synka do domu. Sąd się na to nie zgodził. Jest to o tyle bulwersujące, że pierwsze dziecko państwa Maraachli (córka Zina) cierpiało na tą samą chorobę i wtedy lekarze wykonali taki zabieg – umożliwiło to zabranie dziewczynki do domu, gdzie zmarła w otoczeniu bliskich osób i kochających osób.

W przypadku Josepha było inaczej i 14 marca 2011 sąd nakazał odłączenie chłopca od respiratora, aby umarł w szpitalu. Jednak matka Josepha nie poddała się i tuż przed odłączeniem został on przetransportowany samolotem medycznym do SSM Cardinal Glennon Children's Medical Center w St. Louis w USA (stan Missouri). Było to możliwe dzięki pomocy dziesiątek ludzi oraz organizacji obrońców życia Priests for Life. Tam chłopiec zostanie poddany tracheotomii i być może leczony.

O całej sytuacji najmocniej wypowiedział się ksiądz Frank Pavone (pomagał zorganizować transport chłopca do USA), że lekarze nie chcieli leczyć chłopca, bo takiego życia jakie on ma, nie warto podtrzymywać. Kanadyjski szpital zaprzecza, aby padły takie słowa, ale kanadyjscy lekarze dalej stoją na stanowisku, że dalsze „leczenie” chłopca przedłuży jego ból i cierpienie.

Przykład Joseph dobitnie pokazuje, że nawet w bogatej Kanadzie ludzi niezdolnych do samodzielnej egzystencji traktuje się jak „COŚ” nic nie wartościowego, co można się pozbyć jak jakiś śmieci. Bulwersująca jest postawa sądu, który zamiast wspomóc taką cierpiąca rodzinę jeszcze ich zdeptał w ziemię mimo wcześniejszej tragedii i śmierci córki Ziny.

Pierwszy raz o dramacie chłopca wspomniano tu:


Kanada: nieuleczalnie chore dziecko nie może umrzeć naturalnie w domu ale zostania zabite w szpitalu


Źródło: nie-pelnosprawni.pl, 17.03.2011


Zobacz więcej: Priests for Life (materiał video)


Od Redakcji:

Sprawa dziecka zwanego Baby Joseph oburzyła wielu ludzi. Na Facebooku powstał profil "Save Baby Joseph", który zgromadził ponad 15 tys. osób z całego świata, chcących wyrazić solidarność z rodzicami dziecka. To bardzo dobrze, że są na świecie ludzie wrażliwi na krzywdę innych.

Czy jednak ten przypadek jest odosobniony? Czy zastanawialiście się Państwo co dzieje się w Polsce z takimi dziećmi? Z relacji uzyskanych m.in. od studentów wydziału medycznego z jednego z większych miast akademickich w Polsce doszły do nas informacje, że odłączanie dzieci chorych od sprzętu ratującego życie oraz pożywienia jest bardzo częste.

Pani Profesor, zastępca szefa kliniki, której nazwiska nie przytoczymy, zapytana o to, zdziwiła się, że ktoś tym się w ogóle interesuje i potwierdziła, że takie postępowanie jest częste. Nie odpowiedziała na pozostałe pytania, gdyż szybko zakończyła rozmowę tłumacząc się brakiem czasu.

Znamy szpitale, gdzie chorym nieuleczalnie dzieciom zapewnia się godną śmierć, ale w zupełnie inny sposób i w innych okolicznościach.

Co Państwo sądzą na ten temat?

Czy lekarz ma prawo odmówić pomocy, pożywienia choremu ?

Czy mamy to biernie aprobować? Prosimy Państwa o opinie.

Z pozdrowieniami,

Redakcja Puls Pro-life





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© puls pro-life