poniedziałek, 26 marca 2012

Refundacja antykoncepcji

Na nowej liście leków refundowanych, która obowiązuje od 1 marca, Ministerstwo Zdrowia nadal nie uwzględniło wielu leków, które ratują pacjentom życie. Są natomiast na niej środki antykoncepcyjne, które będą opłacane z naszych pieniędzy.

Na obecnie obowiązującej liście pozostały środki antykoncepcyjne, które widniały już na poprzedniej: Microgynon, Rigevidon i Stedril 30. Te substancje umieszczono pod pretekstem stosowania ich w leczeniu zaburzeń miesiączkowania.

Do nowej listy dodano Levomine. Jest to środek stosowany wyłącznie do celów antykoncepcyjnych, a zatem coś, co w ogóle nie jest lekiem. Ministerstwo Zdrowia postanowiło objąć refundacją również Depo-Proverę, którą w dużych dawkach stosuje się w leczeniu nowotworów, ale w mniejszych wykorzystuje się jako środek antykoncepcyjny.


Więcej w artykule: Rząd refunduje antykoncepcję, 26.03.2012, nd.pl

2 komentarze:

  1. Nie rozumiem jednej rzeczy. W opisie jest napisane, że autor tego artykułu jest doktorem psychologii, studiuje psychologię i niestety jedyne co zauważam w artykule to patrzenie przez pryzmat bycia księdzem. Jestem osobą wierzącą, jestem kobietą i jestem też mężatką. I stosuje antykoncepcję. I nie uważam tego za grzech, czasy się zmieniły, poglądy też powinny iść w przód. Obecnie mieszkam w Anglii gdzie antykoncepcja jest darmowa, wystarczy iść do lekarza i on wypisuje recepty. Angielski rząd postanowił to wprowadzić kiedy przez kraj przeszła ogromna fala młodocianych ciąż. I całkowicie to rozumiem, rozumiem też argument że jakby nie uprawiały seksu, to dzieci by nie było. Niestety - taki pogląd stwarzają ludzie wierzący, a coraz mniej ich na świecie. Prawdopodobnie wiele księży moje stosowanie antykoncepcji (już po ślubie) nazwałoby grzechem. Ja nie - mam 20 lat, kocham mojego męża i jestem za młoda na dzieci, moja sytuacja finansowa wygląda jak każdego przeciętnego studenta - ledwo mnie stać na jedzenie. Więc czemu mam nie zastosować tabletek na przykład? Wolę nie zachodzić w ciąże kiedy wiem że nie będę miała jak opłacić życie mojego dziecka. Niestety wydaje mi się, że takie opinie są bardzo krytyczne - szczególnie dla kobiet a już szczególnie że piszą je mężczyźni (księża). Tym bardziej dziwi mnie postawa osoby która oprócz tego, że jest księdzem jest psychologiem. Co z tego że nastolatka bierze tabletki antykoncepcyjne aby zmniejszyć ból miesiączkowy - który jest okropny i opinia mężczyzny, który nigdy takiego bólu nie doznał jest dyskryminująca. Nie tak powinni zachowywać się księża. Niestety w dzisiejszych czasach można spotkać zbyt wielu księży którzy zachowują się dokładnie tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem po co piszesz, że jesteś osobą wierzącą. Z twojego postu wynika, iż nie wiesz na czym polega prawdziwa wiara w Boga.
    Mam 23 lata i nie uważam, że antykoncepcja w postaci tabletek jest odpowiednia (jak i żadna inna sztuczna). To, że na świecie dzieję się to co się dzieje i antykoncepcja jest darmowa nie zmniejsza znacznie niechcianych ciąż. Nikt w tym momencie nie myśli jakie to daje skutki uboczne m.in. kłopoty w przyszłości z zajściem w ciążę. Radzę naprawdę zapoznać się z podejściem Kościoła ale także nauki do tej sprawy. Naprawdę niesie to za sobą mnóstwo powikłań.
    Piszesz także, że nie widzisz nic złego w tym, że nastolatki zażywają takie tabletki. Moim zdaniem one same nie do końca wiedzą jakie to może wywołać skutki i problemy w przyszłości. Jest wiele sposobów i mniej inwazyjnych tabletek, aby pozbyć się bólów miesiączkowych.
    Nie chce tu w żaden sposób wzbudzić negatywnych emocji, ale zwrócić uwagę na fakt, że wprowadzenie darmowej antykoncepcji czy refundowanej nie rozwiąże problemu, ale wbrew przeciwnie wprowadzi inne poważne konsekwencje zdrowotne i moralne.

    OdpowiedzUsuń

© puls pro-life